opowiadania kwarantannowe

Gołębnik

27 kwietnia 2022

Drobno zmielone ziarna brązowej intensywnie pachnącej kawy zasypały dno dwóch kubków, by pod wpływem kontaktu z wrzątkiem zamienić się w wywar, który jednym pozwala oszukać organizm kofeinowym zastrzykiem energii, a drugim zwyczajnie połechtać podniebienie gorzkim intensywnym smakiem. Dziennik to jedno z tych narzędzi, które pozwala wszystkim udawać, że misja Zakładu jest realizowana, że kara odosobnienia ma sens, oraz że wychowawcy rzeczywiście wychowują. W nim odbywający karę ma imię i nazwisko, datę i miejsce urodzenia, ma swoją historię życia syntetycznie zamkniętą w zdaniach pozbawionych negatywnych emocji i słów. W dzienniku wszystko jest proste. Robert Nitwicki śmiesznie szepcząc przez minimalnie rozchylone wargi, zapisuje w odpowiedniej rubryce zdanie, które o ironio czyni go wolnym od poprawczaka na najbliższych dwanaście godzin:

14 stycznia 2020

Przekazanie grupy

o godzinie 8:15 zgodnie z harmonogramem dyrektora ZP Gdańsk – Oliwa z dn. 3 września 2019 roku dot. godzin pracy wychowawców grup przekazuję opiekę nad grupą wych. Pawłowi Tarnawickiemu.
W momencie zdawania opieki problemów w grupie nie stwierdzono.

Po postawieniu kropki Robert popatrzył na Pawła, wziął głęboki łyk kawy i z charakterystycznym zaciągnięciem powietrza po przełknięciu kofeinowego płynu powiedział:
No to Pawełku, teraz masz 12 godzin na zweryfikowanie swojej miłości.
Zamaszystym ruchem prawej dłoni podpisuje w dole informację swoim nazwiskiem, ściska dłoń Pawła i wrzucając na siebie w progu drzwi popękaną skórzaną kurtkę, znika za pierwszą kratą. Przez chwilę słychać jeszcze jak zeskakuje z dwóch lub trzech ostatnich stopni, ale po chwili albo jest już na dole, albo dźwięk uderzającej podeszwy o podłogę zwyczajnie nie dochodzi na poddasze. Tarnawicki dopija swoją kawę, wpisuje w dziennik przejęcie grupy i od razu pierwszy punkt, którym jest zejście równo o 8:20 do stołówki na śniadanie.
Przy kracie wszyscy pojawiają się punktualnie. Panuje wrzawa, co jakiś czas słuchać niewyraźne bluzgi – te narastają, gdy strażnicy długo trzymają ich przy kracie, co niemal zawsze robią w celu upokorzenia chłopaków. W rozświetlonej białym zimny światłem rodem z fabryki stołówce mijają się z wychodzącą „grupą zieloną”, która podobnie jak oni swoją nazwę bierze od koloru uniformów. Ich oddział mieści się na drugim piętrze, czyli ich sufit, to podłoga poddasza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *