bajka

Majtek Kenaj

15 października 2022

Historia, którą Wam opowiem wydarzyła się naprawdę.

Kilka lat temu młody majtek (czyli marynarz, który dopiero zaczyna przygodę na statku i przygląda się pracy starszych) o imieniu Kenaj wyjechał ze swojego rodzinnego miasta, by zamieszkać na wybrzeżu. Tam zgłosił się do pracy na statku, bo wypłynięcie na bezkresne głębiny od zawsze było jego marzeniem. W porcie został przyjęty do służby marynarskiej na pięknym trzymasztowym żaglowcu o nazwie Dar Pomorza. To stary statek, który dziś jest już na zasłużonej emeryturze i prawie zawsze stoi w porcie, czyli nie wypływa już na szerokie morskie wody. Ktoś powie, że to przecież nuda być na statku, który nie pływa – to tak jakby wsiadać do samolotu, który nie lata, albo wpatrywać się w telewizor, którego nie da się włączyć. Tak też z początku myślał Kenaj i trochę nawet się przechwalał, że on o statkach wie już wszystko. Wiedział jak chwytać ster, wiedział, że przód statku to dziób, a tył to rufa. Potrafił szybko wspiąć się na maszt i równie szybko z niego zjechać. Bardzo sprawnie posługiwał się też liną, co pomagało mu zacumować, czyli przywiązać statek na postoju w porcie. Rzeczywiście Kenaj wiedział dużo o statkach, ale to sprawiało, że często się przechwalał, przemądrzał, a nawet czasem narzekał. Przez dwa lata na niepływającym statku miał nauczyć się słuchać kapitana, współpracować z resztą załogi i przygotować się do prawdziwego rejsu.

Dwa lata to dużo, ale ponieważ na statku nigdy nie brakowało roboty, czas ten minął bardzo szybko. Po rozmowie z kapitanem, Kenaj złożył marynarska przysięgę i został przeniesiony na nowy statek, który nosił imię Mikołaj Kopernik. Zazwyczaj statki nazywa się na cześć wielkich ludzi – królów, świętych uczonych, czy innych bohaterów. Statek ten był ogromny. Kadłub zbudowany był z czerwonej jak cegła stali, a na trzech wysokich masztach rozpostarte były trzy ogromne żagle, na których widniały serca. Na pokładzie okrętu znajdowało się typowe dla statku wyposażenie: bloczki, knagi (czyli takie specjalne uchwyty na liny, które pomagały zatrzymać w miejscu statek w porcie – już wiecie, że chodzi o cumowanie) oraz kilka łodzi ratunkowych – tak na wszelki wypadek. Nasz okręt Mikołaj Kopernik od lat pływał już po oceanach i co jakiś czas zabierał na pokład osoby, które chciały wyruszyć nim we wspaniałą przygodę.

Młody marynarz Kenaj dostał list od kapitana, z którego wyczytał, że jego głównym zadaniem będzie przesyłanie informacji do portów i miast, do których zmierzał statek. Podczas gdy pozostali koledzy marynarze pracowali na statku, śpiewając szanty (czyli marynarskie piosenki) z turystami, gotowali dla nich jedzenie w okrętowej kuchni, czy opowiadali fascynujące przygody z morskich podróży, Kenaj spędzał całe dnie przed komputerem. Muszę Wam powiedzieć, że zazdrościł on bardzo pozostałym.

Only registered users can comment.

  1. Wzruszyłam się czytając tę bajkę. Kilka lat temu byłam nianią i wszystkich dzieciach, które były moimi podopiecznymi mówię, że to moje dzieci, bo ja zostawiłam w nich kawałek siebie, a one we mnie. Do dziś je wspominam i opowiadam różne historie z nimi związane. Trzymaj się! ❤️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *