{"id":1086,"date":"2022-04-27T12:05:10","date_gmt":"2022-04-27T10:05:10","guid":{"rendered":"https:\/\/janglaba.jezuici.pl\/?p=1086"},"modified":"2022-04-27T14:19:06","modified_gmt":"2022-04-27T12:19:06","slug":"golebnik","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/janglaba.jezuici.pl\/?p=1086","title":{"rendered":"Go\u0142\u0119bnik"},"content":{"rendered":"<h3 style=\"text-align: justify\"><strong>GO\u0141\u0118BNIK<\/strong><\/h3>\n<h3 style=\"text-align: justify\">I<\/h3>\n<p style=\"text-align: justify\">W powietrzu unosi\u0142 si\u0119 zapach \u015bwie\u017co wypieczonych s\u0142odkich bu\u0142ek jak co rano dostarczonych do ma\u0142ego stoiska w podziemnym tunelu prowadz\u0105cym do dworca. Nieprzyjemny ch\u0142\u00f3d panuj\u0105cy we wn\u0119trzu przej\u015bcia szczypa\u0142 zaspanych mieszka\u0144c\u00f3w miasta o nieobecnych twarzach w uszy i w nos, uprzykrzaj\u0105c im i tak nie\u0142atw\u0105 porann\u0105 podr\u00f3\u017c do pracy, czy szk\u00f3\u0142. Po\u015brodku wielu zwyczajnych szarych przechodni\u00f3w znalaz\u0142 si\u0119 Pawe\u0142 Tarnawicki, kt\u00f3rego wyr\u00f3\u017cnia\u0142 \u017cwawy ch\u00f3d daj\u0105cy wyraz jego podenerwowaniu. Zaspa\u0142, po raz kolejny naiwnie wierz\u0105c, \u017ce pi\u0119\u0107 minut drzemki po d\u017awi\u0119ku budzika znacz\u0105co wp\u0142ynie na jego samopoczucie. Przebieraj\u0105c nogami szybko jak m\u0142ody \u017arebak za du\u017cymi ko\u0144mi, goni\u0142 na peron miejskiej kolejki. Dochodz\u0105cy do \u015bmiesznie czerwonego zmarzni\u0119tego nosa zapach dopiero co dostarczonych dro\u017cd\u017c\u00f3wek, na kt\u00f3re przez nieroztropnie podj\u0119t\u0105 pierwsz\u0105 decyzj\u0119 dnia o drzemce nie m\u00f3g\u0142 sobie pozwoli\u0107, doprowadza\u0142 go do jeszcze wi\u0119kszego ni\u017c zwykle poirytowania. Nim zd\u0105\u017cy\u0142 doj\u015b\u0107 do pofalowanej rampy wy\u0142o\u017conej szorstkimi p\u0142ytami prowadz\u0105cej do miejsca odjazdu poci\u0105gu, us\u0142ysza\u0142 przerywany sprz\u0119\u017ceniami wywo\u0142ywanymi najpewniej zebran\u0105 na g\u0142o\u015bnikach wod\u0105 deszczow\u0105 g\u0142os: <em>\u201euwaga podr\u00f3\u017cni, poci\u0105g Szybkiej Kolei Miejskiej ze stacji Wejherowo do stacji Gda\u0144sk \u015ar\u00f3dmie\u015bcie wjedzie op\u00f3\u017aniony o 6 minut. W odst\u0119pie 2 minut za nim na peron wjedzie planowo kolejny poci\u0105g tej relacji. Podana wielko\u015b\u0107 op\u00f3\u017anienia mo\u017ce ulec zmianie. Przepraszamy i \u017cyczymy Pa\u0144stwu mi\u0142ej podr\u00f3\u017cy\u201d.<\/em> Nieprzyjemnie zgrzany Tarnawicki doszed\u0142 do \u0142awek dla podr\u00f3\u017cnych ustawionych wzd\u0142u\u017c linii toru kolejowego i usiad\u0142szy na jednej z nich, zakl\u0105\u0142 pod nosem daj\u0105c upust emocj\u0105 jakie zebra\u0142y si\u0119 w jego g\u0142owie, gdy zrozumia\u0142, \u017ce mija\u0142 niemal truchtem innych przechodni\u00f3w na marne, \u017ce nie kupi\u0142 bu\u0142ki, \u015bpiesz\u0105c si\u0119, a teraz siedzi bezczynnie s\u0142uchaj\u0105c marsza, kt\u00f3rego graj\u0105 mu kiszki. Parszywy dzie\u0144. Dobrze, \u017ce ranek zawsze jest pierwszy w kolejno\u015bci, my\u015bla\u0142, chc\u0105c przyspieszy\u0107 nadej\u015bcie po\u0142udnia, z kt\u00f3rego jak powszechnie wiadomo, mo\u017cna wypatrywa\u0107 wieczora, czyli ko\u0144ca zmaga\u0144. My\u015bl ta nieco go uspokaja, ale w niesione przez ni\u0105 ukojenie uderza ostry, nieprzyjemny i dusz\u0105cy smr\u00f3d taniego papierosa. Tyle naklejek dooko\u0142a, i\u017c pali\u0107 tu nie mo\u017cna, tyle kampanii o raku i co? Zdaje si\u0119, \u017ce jeszcze mocniej ni\u017c nieprzyjemny zapach i my\u015bl o byciu biernym uczestnikiem zapraszania nowotworu do swoich p\u0142uc, przeszkadza mu fakt, \u017ce palaczka w kusej kraciastej sp\u00f3dniczce i czarnych we\u0142nianych podkolan\u00f3wkach z grubym plecionym wzorem na ich przodzie nie ma jeszcze osiemnastu lat. Nie rozumie tych dziewcz\u0105t i zawsze patrzy na nie z ma\u0142ym obrzydzeniem lub wrogo\u015bci\u0105 albo jak bywa najcz\u0119\u015bciej z jednym i drugim. Nawet gdy s\u0105 tak \u0142adne, jak ta dziewczyna z peronu. W imi\u0119 czego ma si\u0119 godzi\u0107, by z ka\u017cdym wypuszczeniem tytoniowej mg\u0142y na peron stawa\u0107 przed ryzykiem trucia. G\u0142upi papieros. M\u0119czy\u0142 go. Przypomnia\u0142 mu jedn\u0105 z licealnych imprez. Ca\u0142owa\u0142 si\u0119 na niej w ta\u0144cu z dziewczyn\u0105, w kt\u00f3rej si\u0119 podkochiwa\u0142. Czeka\u0142 na ten moment bardzo d\u0142ugo, a ona go zniszczy\u0142a, bo wcze\u015bniej musia\u0142a wypali\u0107 papierosa. Tyle czasu t\u0119skni\u0142 do tego poca\u0142unku tylko po to, by zaliczy\u0107 jedno z wi\u0119kszych rozczarowa\u0144, czuj\u0105c w swoich ustach ostry przenikliwy smak mentolu. Z\u0142o\u015b\u0107 na m\u0142od\u0105 palaczk\u0119 i sentymentalne wspomnienie, kt\u00f3re wywo\u0142a\u0142a, przerywa ponownie g\u0142os wydobywaj\u0105cy si\u0119 z rozwieszonych pod dachem peronu g\u0142o\u015bnik\u00f3w:<br \/>\n<em>Uwaga, na tor 502 wjedzie op\u00f3\u017aniony poci\u0105g Szybkiej Kolei Miejskiej ze stacji Wejherowo do stacji Gda\u0144sk \u015ar\u00f3dmie\u015bcie. Prosz\u0119 zachowa\u0107 ostro\u017cno\u015b\u0107 i odsun\u0105\u0107 si\u0119 od linii peronu.<\/em><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">W kolejce nie siada, cho\u0107 przebycie jego trasy trwa bez ma\u0142a czterdzie\u015bci minut. Raz, \u017ce zawsze, gdy z\u0142amie t\u0119 zasad\u0119 i usi\u0105dzie, musi po chwili ust\u0105pi\u0107 komu\u015b starszemu, dwa, \u017ce zawsze siada ko\u0142o kogo\u015b, kto albo go irytuje, albo &#8211; co gorsza &#8211; gapi si\u0119 na niego, jakby chcia\u0142 wyczyta\u0107 z jego wygl\u0105du histori\u0119 \u017cycia. Zajmuje, jak zawsze miejsce w przedsionku, blisko drzwi. Stary sk\u0142ad, najpewniej pami\u0119taj\u0105cy strza\u0142y grudnia \u201970 pe\u0142ny jest szczelin, przez kt\u00f3re wpada do \u015brodka zi\u0105b, a wyrobiona pod\u0142oga i przegubowe \u0142\u0105czenia podskakuj\u0105c na torach, tworz\u0105 niemal symfoni\u0119 ze stukaj\u0105cymi z\u0119bami podr\u00f3\u017cnych.<br \/>\nGdyby tylko kto\u015b mia\u0142 dost\u0119p do jego g\u0142owy i kr\u0105\u017c\u0105cej po niej burzy my\u015bli, l\u0119k\u00f3w i ocen, jakie pojawi\u0142y si\u0119 w niej tego poranka, m\u00f3g\u0142by uzna\u0107, \u017ce Pawe\u0142 Tarnawicki to frustrat lub wariat, lecz myli\u0142by si\u0119. To znaczy, myli\u0142by si\u0119, gdyby zawyrokowa\u0142 o nim na podstawie tylko tych porannych przes\u0142anek z peronu i kolejki. Tarnawicki, podobnie zreszt\u0105 jak wi\u0119kszo\u015b\u0107 ludzi, kt\u00f3rych znam nosi\u0142 w sobie bardzo du\u017co napi\u0119\u0107, lecz odwrotnie ni\u017c wi\u0119kszo\u015b\u0107 mi znana, mia\u0142 rzadk\u0105 umiej\u0119tno\u015b\u0107 rozbrajania ich w sobie samym \u2013 bez ofiar w ludziach. Ta cecha by\u0142a nie tylko bardzo przydatna, ale wi\u0119cej nawet \u2013 konieczna w pracy, jak\u0105 wykonywa\u0142. A by\u0142 on wychowawc\u0105 w Zak\u0142adzie Poprawczym dla ch\u0142opc\u00f3w. W\u0142a\u015bnie tam zmierza\u0142 co ranek prawie zawsze z ryzykiem sp\u00f3\u017anienia i w\u0142a\u015bnie tam musia\u0142 m\u0105drze zarz\u0105dza\u0107 tym, co trudne, by nikogo z tych ch\u0142opak\u00f3w nie zabi\u0107 wybuchem tykaj\u0105cy w nim wi\u0119kszych i mniejszych bomb.<br \/>\nPo wyj\u015bciu z kolejki przeszed\u0142 przez pust\u0105 hal\u0119 ca\u0142kowicie nie wykorzystanego, zabitego gdzieniegdzie drewnianymi p\u0142ytami dworca i pokonawszy dwa wi\u0119ksze skrzy\u017cowania, przemierza\u0142 tras\u0119 do Zak\u0142adu prowadz\u0105c\u0105 przez w\u0105skie zielone uliczki zabudowane poniemieckimi domami jednorodzinnymi. Lubi\u0142 t\u0119dy chodzi\u0107. Lubi\u0142 patrze\u0107 na te domy. Taki domek w willowej dzielnicy miasta to jego najskrytsze marzenie. <!--nextpage--> Wyobra\u017ca\u0142 sobie, jak wymieni\u0142by kostk\u0119 na podje\u017adzie, strzyg\u0142 traw\u0119 i r\u00f3wno przycina\u0142 \u017cywop\u0142ot, jak dorobi\u0142by stylowe drewniane okiennice i w ko\u0144cu jak wieczorami na niedost\u0119pnym dla przechodni\u00f3w ogrodzie schowanym za domem czyta\u0142by ksi\u0105\u017ck\u0119 ze szklank\u0105 whisky w r\u0119ku. Kiedy tak szed\u0142 i marzy\u0142, nigdy nie ogarnia\u0142a go zazdro\u015b\u0107 \u2013 przeciwnie, cieszy\u0142 si\u0119 swoim \u017cyciem i czterema \u015bcianami, kt\u00f3re tworzy\u0142y jego ma\u0142e mieszkanko na poddaszu wielorodzinnego domu w Gdyni. Nie mia\u0142 parcia na rewolucje w swoim \u017cyciu, cho\u0107 podsk\u00f3rnie by\u0142 on przekonany, \u017ce w ko\u0144cu wybuchnie\u2026 i jak\u017ce trafne by\u0142o to przekonanie.<br \/>\nZak\u0142ad Poprawczy mie\u015bci\u0142 si\u0119 w starym dworze oliwskim powsta\u0142ym wraz z innymi wci\u0105\u017c tam stoj\u0105cymi w XVII wieku. Budynek ju\u017c z zewn\u0105trz budzi\u0142 nale\u017cyty respekt przechodni\u00f3w, nie tylko dlatego, \u017ce zewsz\u0105d otoczony by\u0142 wysokim p\u0142otem z zawieszonym w g\u00f3rze drutem kolczastym. Strach budzi\u0142a tak\u017ce jego mroczna bry\u0142a i szara poniszczona elewacja. Niewielu obecnych mieszka\u0144c\u00f3w dzielnicy, a ju\u017c ze stu procentow\u0105 pewno\u015bci\u0105 nikt z mieszka\u0144c\u00f3w Zak\u0142adu, nie wie, \u017ce dw\u00f3r nale\u017ca\u0142 przez chwil\u0119 do rodu Schopenhauer\u00f3w, a nawet, \u017ce pi\u0119\u0107 lat swego wczesnego dzieci\u0144stwa sp\u0119dzi\u0142 tu s\u0142ynny filozof Artur Schopenhauer. Teraz filozofia w jakim\u015b sensie wci\u0105\u017c jest tu uprawiana, sam Tarnawicki bardzo cz\u0119sto rozmy\u015blaj\u0105c o swoich do\u015bwiadczeniach z pracy, nazywa je metafizycznymi.<br \/>\nPawe\u0142 Tarnawicki stan\u0105\u0142 przed du\u017c\u0105 metalow\u0105 bram\u0105. Nim wcisn\u0105\u0142 guzik domofonu, odgarn\u0105\u0142 d\u0142oni\u0105 nieco sklejone od potu w\u0142osy. Zadzwoni\u0142. Kamera umieszczona nad bram\u0105 zatrzeszcza\u0142a, obr\u00f3ci\u0142a si\u0119 i wycelowa\u0142a wprost swoim szklanym okiem w twarz dzwoni\u0105cego. Silnik bramy uruchomi\u0142 si\u0119 i po chwili przez w\u0105sk\u0105 szczelin\u0119 wychowawca wszed\u0142 na drug\u0105 stron\u0119. Po wej\u015bciu do budynku czeka\u0142a go seria kolejnych takich dzwonk\u00f3w i spojrze\u0144, poniewa\u017c ka\u017cdy korytarz w zak\u0142adzie zabezpieczony by\u0142 krat\u0105, kamer\u0105 i domofonem. Najpierw Tarnawicki z\u0142o\u017cy\u0142 podpis w ksi\u0105\u017cce wej\u015b\u0107 w \u201eklawisz\u00f3wce\u201d, a nast\u0119pnie ruszy\u0142 na poddasze, gdzie miejsce zajmowa\u0142 powierzony jego opiece \u201eoddzia\u0142 czerwony\u201d, kt\u00f3ry sw\u0105 nazw\u0119 zawdzi\u0119cza\u0142 kolorowi uniform\u00f3w, kt\u00f3re by\u0142y przypisane do odbywaj\u0105cych kar\u0119. Miejsce to \u2013 pomijaj\u0105c fakt, \u017ce by\u0142o miejscem odosobnienia i ograniczenia wolno\u015bci \u2013 mia\u0142o bardzo przyjazny klimat. Po pokonaniu ostatniej kraty w\u0105skim korytarzem mo\u017cna by\u0142o wej\u015b\u0107 do Sali Wsp\u00f3lnej \u2013 by\u0142 tam ma\u0142y aneks kuchenny, wydzielony szafami i biurkiem gabinet wychowawcy, a po drugiej stronie pomieszczenia du\u017cy naro\u017cnik ze stolikiem, naprzeciw kt\u00f3rego wisia\u0142 telewizor. Z korytarza mo\u017cna by\u0142o wej\u015b\u0107 tak\u017ce do pokoj\u00f3w wychowank\u00f3w (Tarnawicki bardzo unika\u0142 nazw \u201eskazani\u201d, czy \u201eosadzeni\u201d) a stromymi schodami umieszczonymi naprzeciw wej\u015bcia na \u201eoddzia\u0142 czerwony\u201d na strych, kt\u00f3ry zosta\u0142 zaadaptowany na sal\u0119 gimnastyczn\u0105.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Tarnawicki, cho\u0107 nigdy specjalnie o tym nie m\u00f3wi\u0142, lubi\u0142 tu by\u0107 i lubi\u0142 tu wraca\u0107. Czu\u0142 to miejsce i g\u0142\u0119boko wierzy\u0142 w jego misj\u0119. To czyni\u0142o go wesp\u00f3\u0142 z pani\u0105 dyrektor wyj\u0105tkiem w\u015br\u00f3d kadry, mimo \u017ce dyrektorka z pocz\u0105tku sprawia\u0142a wra\u017cenie bardzo zasadniczej i osch\u0142ej. Mo\u017ce w\u0142a\u015bnie dlatego trafia\u0142 go szlag ilekro\u0107 przy kawie albo na odprawach, kto\u015b z tych, kt\u00f3rzy brali pieni\u0105dze za to, by tych m\u0142odych ludzi zresocjalizowa\u0107, czyli przywr\u00f3ci\u0107 do spo\u0142ecze\u0144stwa nazywa\u0142 \u201echwastami\u201d, \u201egnojkami\u201d, czy \u201e\u015bmieciami\u201d. On zwyczajnie w nich wierzy\u0142, a im bardziej oni pod wp\u0142ywem tej jego wiary si\u0119 przed nim otwierali, tym bardziej on im wsp\u00f3\u0142czu\u0142, rozumiej\u0105c, \u017ce wiele ich z\u0142a nie powinno by\u0107 przypisywane ich odpowiedzialno\u015bci, lecz dramatowi ich historii i nier\u00f3wno\u015bci spo\u0142ecznych.<br \/>\nPo wej\u015bciu na oddzia\u0142 zdj\u0105\u0142 p\u0142aszcz i czapk\u0119, rozwi\u0105za\u0142 szalik i przetar\u0142 koszulk\u0105 zaparowane szk\u0142a okular\u00f3w. Przywita\u0142 si\u0119 u\u015bciskiem d\u0142oni z Robertem \u2013 wychowawc\u0105 grupy, z kt\u00f3rym pracowa\u0142 na zak\u0142adk\u0119 &#8211; usiad\u0142szy naprzeciw biurka, pocz\u0105\u0142 s\u0142ucha\u0107 \u201eraportu\u201d z nocnego dy\u017curu swojego wsp\u00f3\u0142pracownika.<br \/>\n<em>&#8211; Pawe\u0142ku, no dawno nie by\u0142o takiego szamba. Ostatni kurwa raz bior\u0119 nocny dy\u017cur w dzie\u0144 powrotu z przepustki Le\u015bnickiego. Wr\u00f3ci\u0142 ten chujek<\/em> \u2013 <em>przepraszam Ci\u0119 Pawe\u0142ku, ale kurwa ja nie mog\u0119 o nim m\u00f3wi\u0107 z Twoim spokojem \u2013 wr\u00f3ci\u0142 prosz\u0119 ja ciebie, zupe\u0142nie na\u0107pany. Po\u0142o\u017cy\u0142em go z Halink\u0105 u niej w piel\u0119gniarskim. Rzyga\u0142 jak kot, napierdala\u0142 po \u0142\u00f3\u017cku jak epileptyk\u2026 ale jak Halink\u0119 od kurew zacz\u0105\u0142 wyzywa\u0107, to wyj\u0105\u0142em telefon, by zabrali go na detoks, ale Halinka zmusi\u0142a mnie bym odpu\u015bci\u0142, bo on nie jest sob\u0105 i po co ch\u0142opakowi sra\u0107 w papiery. Kurwa, przecie\u017c oni nigdy nie s\u0105 sob\u0105 \u2013 cz\u0142owiek, rozumiesz, dla nich wszystko, a te chujki od kurew\u2026<\/em><br \/>\nPopatrzy\u0142 na koleg\u0119, i w towarzysz\u0105cym mu pobudzeniu skomentowa\u0142 spokojny wyraz jego twarzy.<br \/>\n<em>Nic Pawe\u0142ku nie m\u00f3wisz. Pewnie si\u0119 gorszysz, \u017ce ja tak znowu o nich. Nie gorsz si\u0119. To chwasty, ale s\u0105 potrzebni \u2013 bez nich nie ma nas, dobrych.<\/em><br \/>\n<em>&#8211; Ty ich nie kochasz, dlatego to dla Ciebie chujki i chwasty i dlatego nic nie m\u00f3wi\u0119. Nic to Robert, strzelmy jeszcze kawsko, uzupe\u0142nimy dziennik i le\u0107 do domu, ode\u015bpij<\/em><br \/>\n<em>&#8211; Pewnie, kocha\u0107 kurwa, za dwa dwie\u015bcie i plucie w ryj ja mam ich kocha\u0107. Masz racj\u0119, nic to. Mnie zasyp z p\u00f3\u0142torej, bo po twojej siekierze z dw\u00f3ch i p\u00f3\u0142 nie tylko dzi\u015b ale jeszcze i jutro nic nie ode\u015bpi\u0119.<\/em><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Drobno zmielone ziarna br\u0105zowej intensywnie pachn\u0105cej kawy zasypa\u0142y dno dw\u00f3ch kubk\u00f3w, by pod wp\u0142ywem kontaktu z wrz\u0105tkiem zamieni\u0107 si\u0119 w wywar, kt\u00f3ry jednym pozwala oszuka\u0107 organizm kofeinowym zastrzykiem energii, a drugim zwyczajnie po\u0142echta\u0107 podniebienie gorzkim intensywnym smakiem. Dziennik to jedno z tych narz\u0119dzi, kt\u00f3re pozwala wszystkim udawa\u0107, \u017ce misja Zak\u0142adu jest realizowana, \u017ce kara odosobnienia ma sens, oraz \u017ce wychowawcy rzeczywi\u015bcie wychowuj\u0105. W nim odbywaj\u0105cy kar\u0119 ma imi\u0119 i nazwisko, dat\u0119 i miejsce urodzenia, ma swoj\u0105 histori\u0119 \u017cycia syntetycznie zamkni\u0119t\u0105 w zdaniach pozbawionych negatywnych emocji i s\u0142\u00f3w. W dzienniku wszystko jest proste. Robert Nitwicki \u015bmiesznie szepcz\u0105c przez minimalnie rozchylone wargi, zapisuje w odpowiedniej rubryce zdanie, kt\u00f3re o ironio czyni go wolnym od poprawczaka na najbli\u017cszych dwana\u015bcie godzin:<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><em>14 stycznia 2020<\/em><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><strong>Przekazanie grupy<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><em>o godzinie 8:15 zgodnie z harmonogramem dyrektora ZP Gda\u0144sk \u2013 Oliwa z dn. 3 wrze\u015bnia 2019 roku dot. godzin pracy wychowawc\u00f3w grup przekazuj\u0119 opiek\u0119 nad grup\u0105 wych. Paw\u0142owi Tarnawickiemu.<\/em><br \/>\n<em>W momencie zdawania opieki problem\u00f3w w grupie nie stwierdzono.<\/em><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Po postawieniu kropki Robert popatrzy\u0142 na Paw\u0142a, wzi\u0105\u0142 g\u0142\u0119boki \u0142yk kawy i z charakterystycznym zaci\u0105gni\u0119ciem powietrza po prze\u0142kni\u0119ciu kofeinowego p\u0142ynu powiedzia\u0142:<br \/>\n<em>No to Pawe\u0142ku, teraz masz 12 godzin na zweryfikowanie swojej mi\u0142o\u015bci.<\/em><br \/>\nZamaszystym ruchem prawej d\u0142oni podpisuje w dole informacj\u0119 swoim nazwiskiem, \u015bciska d\u0142o\u0144 Paw\u0142a i wrzucaj\u0105c na siebie w progu drzwi pop\u0119kan\u0105 sk\u00f3rzan\u0105 kurtk\u0119, znika za pierwsz\u0105 krat\u0105. Przez chwil\u0119 s\u0142ycha\u0107 jeszcze jak zeskakuje z dw\u00f3ch lub trzech ostatnich stopni, ale po chwili albo jest ju\u017c na dole, albo d\u017awi\u0119k uderzaj\u0105cej podeszwy o pod\u0142og\u0119 zwyczajnie nie dochodzi na poddasze. Tarnawicki dopija swoj\u0105 kaw\u0119, wpisuje w dziennik przej\u0119cie grupy i od razu pierwszy punkt, kt\u00f3rym jest zej\u015bcie r\u00f3wno o 8:20 do sto\u0142\u00f3wki na \u015bniadanie.<br \/>\nPrzy kracie wszyscy pojawiaj\u0105 si\u0119 punktualnie. Panuje wrzawa, co jaki\u015b czas s\u0142ucha\u0107 niewyra\u017ane bluzgi \u2013 te narastaj\u0105, gdy stra\u017cnicy d\u0142ugo trzymaj\u0105 ich przy kracie, co niemal zawsze robi\u0105 w celu upokorzenia ch\u0142opak\u00f3w. W roz\u015bwietlonej bia\u0142ym zimny \u015bwiat\u0142em rodem z fabryki sto\u0142\u00f3wce mijaj\u0105 si\u0119 z wychodz\u0105c\u0105 \u201egrup\u0105 zielon\u0105\u201d, kt\u00f3ra podobnie jak oni swoj\u0105 nazw\u0119 bierze od koloru uniform\u00f3w. Ich oddzia\u0142 mie\u015bci si\u0119 na drugim pi\u0119trze, czyli ich sufit, to pod\u0142oga poddasza. <!--nextpage--> Na talerzach czeka na nich zestaw \u015bniadaniowy, kt\u00f3ry ka\u017cdego dnia jest niezmienny: dwa plasterki taniej szynki z czarn\u0105 such\u0105 sk\u00f3rk\u0105, dwa plasterki \u015bmierdz\u0105cego sera, kosteczka mas\u0142a i bia\u0142y chleb, kt\u00f3ry w\u0142a\u015bciwie jedyny jest nielimitowany. Maj\u0105 tak\u017ce kubek gorzkiej herbaty (nie zawsze ciep\u0142ej) i czasem pomidory. Ca\u0142y zestaw, sztu\u0107ce, kubek i talerz ze wzgl\u0119d\u00f3w bezpiecze\u0144stwa s\u0105 plastikowe, lecz wielorazowego u\u017cytku. Ch\u0142opcy s\u0105 zawsze g\u0142odni i zawsze dojadaj\u0105 co\u015b u g\u00f3ry, co przywo\u017c\u0105 albo z przepustek, albo dostaj\u0105 w paczkach. Dzi\u015b musz\u0105 je\u015b\u0107 szybciej ni\u017c w ubieg\u0142ym tygodniu, bowiem zawsze gdy przychodz\u0105 na \u015bniadanie jako druga tura, nie maj\u0105 zbyt wiele czasu do rozpoczynaj\u0105cych si\u0119 zaj\u0119\u0107 szkolnych. Wszyscy z nich musz\u0105 ucz\u0119szczaj\u0105 w ramach odbywania kary do szko\u0142y zawodowej ucz\u0105c si\u0119 sztuki stolarskiej. Gdyby tylko chcieli skorzysta\u0107 z tego czasu, wyszli by na wolno\u015b\u0107 z fachem w r\u0119ku daj\u0105cym pensj\u0119, o jakiej nierzadko mo\u017ce pomarzy\u0107 absolwent uniwersytetu z wy\u017cszym wykszta\u0142ceniem\u2026 ale przekona\u0107 ich, to tak jakby chcie\u0107 zawraca\u0107 kijem Wis\u0142\u0119 i to u jej \u017ar\u00f3d\u0142a na Baraniej G\u00f3rze. Barania G\u00f3ra, troch\u0119 jak ich poddasze, na szycie i pe\u0142ne baran\u00f3w \u2013 przynajmniej tak my\u015bli o nich zdecydowana cz\u0119\u015b\u0107 tych, kt\u00f3rzy mieli by\u0107 ich pasterzami.<br \/>\nW czasie gdy 13 podopiecznych Tarnawickiego najpewniej obija si\u0119 w salach warsztatowych w budynku szkolnym Zak\u0142adu, wychowawca chodzi z miark\u0105 po strychu i sprawdzaj\u0105c odleg\u0142o\u015bci w rogu pomieszczenia z ma\u0142ym najmniej szczelnym okienkiem nanosi wyniki do swojego zeszytu. Normalnie w czasie szkolnych zaj\u0119\u0107 wychowawcy przesiaduj\u0105 w Internecie. Ogl\u0105daj\u0105 skr\u00f3ty Bundesligi albo Premier League. Rozwi\u0105zuj\u0105 krzy\u017c\u00f3wki albo gapi\u0105 si\u0119 w telewizor wpadaj\u0105c tym samym w sid\u0142a hipokryzji, bowiem t\u0119 w\u0142a\u015bnie aktywno\u015b\u0107 najcz\u0119\u015bciej krytykuj\u0105 w\u015br\u00f3d powierzonych ich opiece. Tarnawicki sko\u0144czy\u0142 bieganie z miark\u0105, wr\u00f3ci\u0142 do swojego biurka. Zala\u0142 kawow\u0105 g\u00f3rk\u0119 usypan\u0105 w kubku wrz\u0105tkiem i poci\u0105gaj\u0105c drobnymi \u0142ykami kofeinowy wywar szuka\u0142 w internetowych witrynach sklep\u00f3w budowlanych desek, wkr\u0119t\u00f3w, siatki i zawias\u00f3w oraz p\u0142yt OSB. Gdy podliczy\u0142 \u201epi razy drzwi\u201d ca\u0142o\u015bciowy koszt materia\u0142\u00f3w wzi\u0105\u0142 ostatni \u0142yk ca\u0142kiem zimnej ju\u017c kawy i pop\u0119dzi\u0142 z lekka podekscytowany na parter do gabinetu dyrektorki Zak\u0142adu.<br \/>\n<em>&#8211; \u2026wi\u0119c ca\u0142o\u015b\u0107 Ela to by\u0142oby 1200 z\u0142. Same materia\u0142y, robocizn\u0119 zrobi\u0105 ch\u0142opaki pod okiem kt\u00f3rego\u015b z nauczycieli warsztat\u00f3w.<\/em> \u2013 m\u00f3wi\u0142 energicznym g\u0142osem wychowawca patrz\u0105c w stron\u0119 twarzy dyrektorki, kt\u00f3ra zdradza\u0142a zw\u0105tpienie.<br \/>\n<em>&#8211; Pawe\u0142, wiesz, \u017ce cenie ka\u017cd\u0105 Twoj\u0105 inicjatyw\u0119 i, \u017ce jestem Ci wdzi\u0119czna, \u017ce robisz co\u015b ponad wype\u0142nienie dziennika<\/em> \u2013 odrzek\u0142a dyrektora, czym da\u0142a potwierdzenie w\u0105tpliwo\u015bci wyra\u017conych mimik\u0105 twarzy\u2026 <em>ale go\u0142\u0119bie?<\/em> \u2013 pyta\u0142a z niedowierzaniem \u2013 <em>Dlaczego akurat go\u0142\u0119bie\u2026 na psa bym si\u0119 nie zgodzi\u0142a, na kota te\u017c chyba nie. Rozumiem chomik, kr\u00f3lik\u2026<\/em><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><em>&#8211; Ela, wyobra\u017casz sobie co oni, nakr\u0119ceni jeden przez drugiego, mogliby zrobi\u0107 z kr\u00f3likiem albo chomikiem. Nie? To ja Ci powiem. Pasztet z uboju rytualnego!<\/em><br \/>\nDyrektork\u0119 wyra\u017anie rozbawi\u0142o to por\u00f3wnanie, chocia\u017c po chwili zrozumia\u0142a, \u017ce prawda jest niedaleko od tego \u017cartu. Nie by\u0142a przekonana, co do go\u0142\u0119bi ale by\u0142a przekonana, co do Tarnawickiego, a jako \u017ce na sw\u00f3j spos\u00f3b nawet lubi\u0142a te jego dziwne pomys\u0142y, powiedzia\u0142a po chwili zastanowienia:<br \/>\n<em>&#8211; Pawe\u0142, dam Ci te pieni\u0105dze, ale po pierwsze piszesz sprawozdanie z tego projektu \u201ePtak nauczyciel wolno\u015bci\u201d, bo ja musz\u0119 mie\u0107 podk\u0142adk\u0119. A po drugie kolego<\/em> \u2013 tu wyra\u017anie si\u0119 u\u015bmiechn\u0119\u0142a i zmieni\u0142a spos\u00f3b wypowiedzi \u2013 <em>jedno g\u00f3wno na szybie mojego samochodu i ugotuje Ci ros\u00f3\u0142 z tych go\u0142\u0119bi, jasne?<\/em> \u2013 zapyta\u0142a nie daj\u0105c rady ukry\u0107 u\u015bmiechu.<br \/>\nTarnawicki \u015bmiesznie zagrucha\u0142 i wyszed\u0142 z gabinetu poruszaj\u0105c szyj\u0105 udaj\u0105c go\u0142\u0119bia. Dyrektorka \u015bmia\u0142a si\u0119 ju\u017c na tyle g\u0142o\u015bno, \u017ce Tarnawicki, by\u0142 niemal pewien, \u017ce nawet je\u015bli kt\u00f3ry\u015b z go\u0142\u0119bi zafajda szyb\u0119 jej samochodu (a wiedzia\u0142, \u017ce kt\u00f3ry\u015b pr\u0119dzej czy p\u00f3\u017aniej zrobi to na pewno) to i tak ptaki, a co za tym idzie jego projekt \u2013 b\u0119d\u0105 bezpieczne.<\/p>\n<h3 style=\"text-align: justify\">II<\/h3>\n<p style=\"text-align: justify\">Po up\u0142ywie tygodnia, gdy dotar\u0142y ju\u017c wszystkie materia\u0142y, 13 kandydat\u00f3w na stolarzy pod okiem nauczyciela warsztat\u00f3w i z ochoczo zaanga\u017cowanym Paw\u0142em Tarnawickim zbija\u0142o w rogu strychu go\u0142\u0119bnik. Pierwszy raz uczniowie nie kl\u0119li na zaj\u0119cia \u2013 co nie znaczy, \u017ce nie kl\u0119li podczas zaj\u0119\u0107 &#8211; ale bluzgi cie\u015bli w czasie pracy usprawiedliwia jej etos. Cz\u0119\u015b\u0107 z nich nawet doceni\u0142a zdobyte na zaj\u0119ciach, czy w warsztacie umiej\u0119tno\u015bci, a ju\u017c wszyscy z nich byli usatysfakcjonowani, gdy ostatniego dnia pracy poczuli w korytarzu swojego oddzia\u0142u zapach ciep\u0142ej pizzy, kt\u00f3r\u0105 dostali w ramach wynagrodzenia. Tarnawicki i nauczyciel warsztatu jedli razem z nimi. W trakcie \u017cartowali wsp\u00f3lnie, a to z popuchni\u0119tych palc\u00f3w D\u0142ugiego, kt\u00f3ry zamiast wali\u0107 m\u0142otkiem w gwo\u017adzie, wycelowa\u0142 we w\u0142asne d\u0142onie, a to z bia\u0142ych plam farby na w\u0142osach Rumcajsa, kt\u00f3ry macha\u0142 p\u0119dzlem, co najmniej jakby gruntowa\u0142 p\u0142\u00f3tno pod Panoram\u0119 Rac\u0142awick\u0105 dla Kossaka i Styki. Atmosfera by\u0142a normalna, co w warunkach poprawczaka oznacza\u0142o, \u017ce by\u0142a nienormalna i jak wszystko, co od normy odstaje szybko do niej wr\u00f3ci\u0142a. To znaczy, po zjedzeniu i uprz\u0105tni\u0119ciu otoczenia nowego go\u0142\u0119bnika m\u0142odzi stolarze wzi\u0119li prysznic i chwil\u0119 po regulaminowym czasie byli w swoich pokojach. <!--nextpage--><br \/>\nCa\u0142y kolejny tydzie\u0144 Tarnawicki mia\u0142 dy\u017cur nocny, tote\u017c nie m\u00f3g\u0142 on wprowadzi\u0107 ch\u0142opak\u00f3w w dalsze etapy zwi\u0105zane z now\u0105 budowl\u0105, a oni jako\u015b za specjalnie nie zastanawiali si\u0119 nad jej przeznaczeniem i sensem w\u0142o\u017conego w jej powstanie wysi\u0142ku. W\u0142a\u015bciwie to rzadko kiedy zastanawiali si\u0119 nad sensem czegokolwiek. Poprawczak nauczy\u0142 ich funkcjonowa\u0107 \u201ena gwizdek\u201d\u2026 wszystko robili albo z powodu regulaminu, albo z powodu wychowawcy, albo z powodu przeciwstawieniu si\u0119 pierwszym dw\u00f3m przes\u0142ankom. Tyle im wystarczy\u0142o, reszta ich nie zajmowa\u0142a. To tak\u017ce jeden z powod\u00f3w, dla kt\u00f3rych Tarnawicki wymy\u015bli\u0142 dla nich program Ptak \u2013 nauczyciel wolno\u015bci. Marzeniem ich wychowawcy by\u0142o przywr\u00f3ci\u0107 im wolno\u015b\u0107 wewn\u0105trz mur\u00f3w Zak\u0142adu i trzeba przyzna\u0107, \u017ce opr\u00f3cz aprobaty dyrektorki by\u0142 w tej misji zupe\u0142nie osamotniony. Gdzieniegdzie da\u0142o si\u0119 s\u0142ysze\u0107 nawet kpiny z tego pomys\u0142u. Gdy tylko przy jakiej\u015b okazji nauczyciel warsztat\u00f3w rzuci\u0142 w klawisz\u00f3wce przy wicedyrektorze Zak\u0142adu ds. szko\u0142y i dw\u00f3ch innych wychowawcach, \u017ce w grupie czerwonej pojawi\u0105 si\u0119 niebawem go\u0142\u0119bie, kto\u015b z doz\u0105 du\u017cej uszczypliwo\u015bci skwitowa\u0142 pomys\u0142 mniej wi\u0119cej w tych s\u0142owach:<br \/>\n\u2026go\u0142\u0119bie, m\u00f3wisz? No tak, to gatunkowo najbli\u017csze zwierz\u0119ta dla tych degenerat\u00f3w. Szare, t\u0119pe, tylko \u017cr\u0105 i sraj\u0105 gdzie popadnie. A, no i te brudasy \u017cyj\u0105 g\u0142\u00f3wnie na ulicy, czyli dok\u0142adnie tak samo jak nasze brudasy przed zakwaterowaniem i po opuszczeniu tego pa\u0144stwowego hotelu.<br \/>\nPawe\u0142 Tarnawicki postanowi\u0142 wprowadzi\u0107 podopiecznych w szczeg\u00f3\u0142y w trakcie jednego z comiesi\u0119cznych spotka\u0144 porz\u0105dkowych z obydwoma wychowawcami. Tak wi\u0119c w obecno\u015bci swojego kolegi Roberta Nitwickiego \u2013 kt\u00f3ry by\u0142 r\u00f3wnie niewtajemniczony w projekt i r\u00f3wnie wzgl\u0119dem niego oboj\u0119tny, co wychowankowie \u2013 autor przedsi\u0119wzi\u0119cia pocz\u0105\u0142 wyja\u015bnia\u0107:<br \/>\n<em>Panowie, ponad tydzie\u0144 temu w\u0142asnymi r\u0119koma postawili\u015bcie na strychu go\u0142\u0119bnik. Jeszcze raz bardzo dzi\u0119kuje za Wasz\u0105 prac\u0119 i gratuluje Wam efektu. Zapewne cz\u0119\u015b\u0107 z Was (Tarnawicki mimo ca\u0142ego swojego optymizmu nie wierzy\u0142 w to, co w\u0142a\u015bnie wypowiada\u0142) zastanawia si\u0119 co dalej, po co nam ta budowla. Ot\u00f3\u017c Panowie \u2013 zostajemy hodowcami. Jutro, najp\u00f3\u017aniej pojutrze, spodziewamy si\u0119 kuriera, kt\u00f3ry przywiezie 25 go\u0142\u0119bi pocztowych. Zam\u00f3wione s\u0105 ju\u017c obr\u0105czki identyfikacyjne i reszta formalno\u015bci w Polskim Zwi\u0105zku Hodowc\u00f3w Go\u0142\u0119bi. Teraz przeczytam nowe obowi\u0105zki, jakie ka\u017cdy z Was podejmie w zwi\u0105zku z hodowl\u0105.<\/em><br \/>\nPo tych s\u0142owach nasta\u0142a wrzawa. Gdzieniegdzie s\u0142ycha\u0107 by\u0142o bluzgi i zapewnienie, \u017ce przyszli opiekunowie ptak\u00f3w szybciej ukr\u0119c\u0105 im g\u0142owy lub wy\u0142ami\u0105 skrzyd\u0142a, ni\u017c sp\u0119dz\u0105 cho\u0107by minut\u0119 swojego czasu na pracy przy tych zasra\u0144cach. Tylko Nitwicki nic nie m\u00f3wi\u0142. Patrzy\u0142 w stron\u0119 Paw\u0142a, kiwa\u0142 g\u0142ow\u0105 (k\u0142ami\u0105c, \u017ce aprobuje t\u0119 inicjatyw\u0119) a w my\u015blach bardzo powa\u017cnie zastanawia\u0142 si\u0119, czy samemu nie do\u0142\u0105czy\u0107 do grupy chc\u0105cej utylizowa\u0107 ptaszyska.<br \/>\n<em>P\u00f3\u017aniej b\u0119dziecie komentowa\u0107<\/em> \u2013 stanowczym g\u0142osem przerwa\u0142 rozproszenie Tarnawicki \u2013 <em>obowi\u0105zk\u00f3w nie jest du\u017co, ale to \u017cywe stworzenia, oczekuj\u0119 od Was wi\u0119kszej odpowiedzialno\u015bci i sumienno\u015bci ni\u017c przy myciu korytarzy i innych pracach dom\u2026<\/em> &#8211; wychowawca nie doko\u0144czy\u0142 tego newralgicznego s\u0142owa i szybko zamieni\u0142 je m\u00f3wi\u0105c \u2013 <em>pracach porz\u0105dkowych.<\/em><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">W\u015br\u00f3d obowi\u0105zk\u00f3w takich jak uzupe\u0142nianie ziarna, dolewanie wody, wyci\u0105ganie nadmiaru pierza, prowadzenie dziennika obserwacji najwi\u0119cej emocji wzbudzi\u0142o opr\u00f3\u017cnianie ka\u0142u. Z tego te\u017c powodu Tarnawicki umie\u015bci\u0142 w tej czynno\u015bci wszystkich na zasadzie rotacji dzie\u0144 po dniu.<br \/>\nW czasie obiadu, po spotkaniu i przydziale nowych obowi\u0105zk\u00f3w, kt\u00f3re zawis\u0142y na li\u015bcie obok wcze\u015bniejszych zwi\u0105zanych z czysto\u015bci\u0105 pomieszcze\u0144 oddzia\u0142u, da\u0142o si\u0119 s\u0142ysze\u0107 pierwsze dyskusje. Cho\u0107 tak naprawd\u0119 nie by\u0142y to \u017cadne dyskusje a przerzucanie epitetami okre\u015blaj\u0105cymi Tarnawickiego. Jedynie Nitwicki z obecnej sytuacji wychodzi\u0142 zwyci\u0119zc\u0105. Pierwszy raz odk\u0105d pracuje z Paw\u0142em w duecie, nie jest tym gorszym. Pierwszy raz nie bluzgaj\u0105 na niego. Pierwszy raz czuj\u0119 si\u0119 lepszy \u2013 cieszy go to do\u015bwiadczenie i cieszy go reakcja ch\u0142opak\u00f3w na wie\u015b\u0107 o go\u0142\u0119biach, nienawidzi tych lataj\u0105cych zasra\u0144c\u00f3w i ju\u017c.<br \/>\nNazajutrz po spotkaniu \u2013 tak jak zak\u0142ada\u0142 Tarnawicki \u2013 przyjecha\u0142y go\u0142\u0119bie. Gdy uzupe\u0142nia\u0142 zaleg\u0142o\u015bci w dzienniku, zadzwoni\u0142 telefon wewn\u0119trzy. Po\u0142\u0105czenie by\u0142o z klawisz\u00f3wki. Musia\u0142 zej\u015b\u0107, pokwitowa\u0107 odbi\u00f3r. Siedz\u0105cy w dy\u017curce policjanci nie kryli \u015bmiechu, gdy wychowawca z kurierem wnosili na dwa razy specjalnie dziurkowane pojemniki z ptakami w \u015brodku. Ptaki na szcz\u0119\u015bcie przed dostaw\u0105 zosta\u0142y zaobr\u0105czkowane w nowe oznaczenia wskazuj\u0105ce na hodowl\u0119 przy ZP Gda\u0144sk \u2013 Oliwa. Paw\u0142owi pozosta\u0142o wi\u0119c teraz tylko ostro\u017cnie poprzek\u0142ada\u0107 je z pojemnik\u00f3w do przygotowanego przez grup\u0119 go\u0142\u0119bnika. Zdaje si\u0119, \u017ce nigdy wcze\u015bniej nie mia\u0142 tak porysowanych do krwi d\u0142oni, jak w tej w\u0142a\u015bnie chwili. Wydaje si\u0119, \u017ce dwadzie\u015bcia pi\u0119\u0107 go\u0142\u0119bi to malutka hodowla, a jednak nim Tarnawicki zd\u0105\u017cy\u0142 si\u0119 ze wszystkim ogarn\u0105\u0107, ch\u0142opcy wr\u00f3cili z zaj\u0119\u0107 szkolnych. Dalszego planu brak. To znaczy Pawe\u0142 Tarnawicki go mia\u0142, ale teraz trzeba by\u0142o czasu. W pierwszych tygodniach musia\u0142 wym\u00f3c na podopiecznych realizacje obowi\u0105zk\u00f3w wzgl\u0119dem nowych lokator\u00f3w strychu. Posz\u0142o to sprawniej, ni\u017c zak\u0142ada\u0142. Bluzgali, ale jak na ch\u0142opak\u00f3w robi\u0105cych wszystko \u201ena gwizdek\u201d przysta\u0142o szybko przestali si\u0119 zastanawia\u0107 nad sensem w\u0142asnej pracy i zacz\u0119li wykonywa\u0107 j\u0105 w okre\u015blonej przez wychowawc\u0119 cz\u0119stotliwo\u015bci \u2013 cho\u0107 tak samo lekcewa\u017c\u0105co, jak wszystko inne.<br \/>\nGo\u0142\u0119bie wci\u0105\u017c \u017cyj\u0105. Ka\u017cdy z trzynastu zd\u0105\u017cy\u0142 przynajmniej raz wyczy\u015bci\u0107 ich dom z odchod\u00f3w albo dosta\u0107 bur\u0119 od tego, kt\u00f3ry kolejnego dnia \u2013 w dniu w\u0142asnego dy\u017curu \u2013 mia\u0142 wra\u017cenie, \u017ce strawionego ziarna jest wi\u0119cej, ni\u017c mog\u0142y wyprodukowa\u0107 \u201ezasra\u0144ce\u201d &#8211; jak zgodnie nazywali ptaki. Tak wi\u0119c po up\u0142ywie miesi\u0105ca, na kolejnym spotkaniu z wychowawcami, po om\u00f3wieniu wszystkich spraw porz\u0105dkowych, przyznaniu i odj\u0119ciu punkt\u00f3w, poinformowaniu o udzielonych i odrzuconych przepustkach oraz podsumowaniu informacji, jakie przekaza\u0142 wicedyrektor zak\u0142adu ds. szko\u0142y, Pawe\u0142 Tarnawicki zleci\u0142 podopiecznym \u2013 ku ich rozw\u015bcieczeniu, kt\u00f3re by\u0142o do przewidzenia i jest reakcj\u0105 zupe\u0142nie normaln\u0105 \u2013 kolejne dodatkowe zadanie zwi\u0105zane z go\u0142\u0119bnikiem, do wykonania w najbli\u017cszym tygodniu.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><em>Zadanie jest proste<\/em> \u2013 m\u00f3wi\u0142 chodz\u0105c energicznie wzd\u0142u\u017c ustawionych w d\u0142ugim rz\u0119dzie krzese\u0142, na kt\u00f3rych siedzieli \u2013 p<em>rzez ca\u0142y ten tydzie\u0144 macie obserwowa\u0107 go\u0142\u0119bie i na kartkach<\/em> \u2013 wyj\u0105\u0142 je w\u0142a\u015bnie z teczki, kt\u00f3r\u0105 \u015bciska\u0142 lekko mokr\u0105 od podekscytowania d\u0142oni\u0105 \u2013 <em>na kartkach, kt\u00f3re Wam rozdam, macie zapisa\u0107 swoje wnioski z obserwacji. Wszystko, co uznacie za ciekawe, interesuj\u0105ce, co zwr\u00f3ci Wasz\u0105 uwag\u0119. Nie ma z\u0142ych odpowiedzi. Piszcie to, co widzicie. Tyle wystarczy.<\/em><br \/>\nZadanie obiektywnie rzecz ujmuj\u0105c, rzeczywi\u015bcie nie by\u0142o trudne. Mia\u0142o jednak jeden s\u0142aby naprawd\u0119 s\u0142aby \u2013 punkt, a nawet dwa. Tak przynajmniej my\u015bla\u0142 jeszcze bardziej ni\u017c poprzednio zdumiony drugi wychowawca Nitwicki. Tych ch\u0142opak\u00f3w mo\u017cna podejrzewa\u0107 o wiele rzeczy \u2013 co sam zreszt\u0105 robi\u0142 \u2013 ale ostatnia, jak\u0105 mo\u017cna im zarzuci\u0107 to wyci\u0105ganie wniosk\u00f3w. Kiedy ta my\u015bl powsta\u0142a w jego g\u0142owie u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 nawet, bo troch\u0119 go rozbawi\u0142a. Drugi jest jeszcze s\u0142abszy ni\u017c pierwszy. Jak mo\u017cna oczekiwa\u0107 od degenerat\u00f3w pisz\u0105cych markerem na \u015bcianie w kiblu H\u00d3J z dwoma b\u0142\u0119dami ortograficznymi, \u017ce cokolwiek na tych kartkach napisz\u0105. M\u0119czy\u0142 go ca\u0142y ten go\u0142\u0119bnik. Lubi\u0142 Tarnawickiego. Widzia\u0142, \u017ce bardziej ni\u017c on anga\u017cuje si\u0119 w prac\u0119, \u017ce jeszcze nie zd\u0105\u017cy\u0142y te gnojki wyssa\u0107 z niego wiary, kt\u00f3r\u0105 on ju\u017c dawno da\u0142 sobie wyrwa\u0107. A jednak od pocz\u0105tku pomys\u0142 sprowadzenia go\u0142\u0119bi dla nauczenia tych ch\u0142opak\u00f3w jakichkolwiek warto\u015bci wydawa\u0142 mu si\u0119 nienormalny. Nie rozmawia\u0142 o tym jednak z Tarnawickim. Raz, \u017ce nie chcia\u0142 mimo wszystko podcina\u0107 mu skrzyde\u0142 \u2013 szczeg\u00f3lnie \u017ce naprawd\u0119 by\u0142 w locie \u2013 dwa, \u017ce znacznie lepiej przy papierosie b\u0119dzie ob\u015bmia\u0107 temat w klawisz\u00f3wce, co zreszt\u0105 niezw\u0142ocznie po tym, gdy przysz\u0142o mu to na my\u015bl, wcieli\u0142 w \u017cycie.<br \/>\nPierwsze odpowiedzi by\u0142y dok\u0142adnie takie, jak za\u0142o\u017cy\u0142 Tarnawicki. Spisa\u0142 nawet niekt\u00f3re &#8211; w ramach jednego z wielu zak\u0142ad\u00f3w, jakie podejmowa\u0142 sam ze sob\u0105 \u2013 wcze\u015bniej w zeszycie.<br \/>\n<em>Tylko \u017cr\u0105 i sraj\u0105, Darmozjady, Nieroby, Dr\u0105 pizd\u0119 po nocy. Napierdalaj\u0105 skrzyd\u0142ami jak D\u0142ugi po mefedronie na przepustce.<\/em><br \/>\nWiele z nich si\u0119 powt\u00f3rzy\u0142o. Tarnawicki by\u0142 zadowolony, \u017ce ka\u017cdy z uczestnik\u00f3w programu zapisa\u0142 wniosek, nawet je\u015bli nie w\u0142asny, to na w\u0142asnej kartce.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Jako \u017ce niekt\u00f3rzy z nich s\u0105 pe\u0142noletni, a wszyscy niepe\u0142noletni maj\u0105 s\u0105dowe pozwolenie na palenie wyrob\u00f3w tytoniowych (czego Tarnawicki nie mo\u017ce poj\u0105\u0107) wr\u0119czy\u0142 ka\u017cdemu po dwa papierosy w ramach nagrody za wykonane polecenie wbrew swoim zasadom, ale w my\u015bl zasady zdobywania sobie przyjaci\u00f3\u0142 niegodziw\u0105 mamon\u0105. Dzi\u0119ki temu zabiegowi, kt\u00f3ry kosztowa\u0142 go nieca\u0142e 20 z\u0142, wiedzia\u0142, \u017ce do kolejnego zadania podejd\u0105 z jeszcze wi\u0119kszym zaanga\u017cowaniem. Jego wiedza okaza\u0142a si\u0119 prawdziwa. W kolejnym i jeszcze nast\u0119pnym tygodniu ka\u017cdy z nich ponownie napisa\u0142 wnioski. Odk\u0105d otrzymali po dwa papierosy, na kartkach by\u0142o mniej wulgaryzm\u00f3w a to, co napisali, by\u0142o ubrane w co\u015b na kszta\u0142t zda\u0144. Co do tre\u015bci, ta pozostawa\u0142a niezmienna \u2013 widzieli w go\u0142\u0119biach to, co inni widzieli w nich. Niewdzi\u0119czno\u015b\u0107, lenistwo, g\u0142upot\u0119, bezu\u017cyteczno\u015b\u0107 i odraz\u0119. Nie wiedzieli jak wiele \u0142\u0105czy grup\u0119 go\u0142\u0119bi z grup\u0105 czerwon\u0105, ale niebawem mia\u0142o si\u0119 to zmieni\u0107. Na przepustk\u0119 wyje\u017cd\u017ca\u0142o w\u0142a\u015bnie trzech z trzynastu tworz\u0105cych oddzia\u0142 ulokowany na poddaszu. D\u0142ugi, Bocian i Roman. D\u0142ugi zawdzi\u0119cza\u0142 swoj\u0105 ksywk\u0119 nie wzrostowi, ale powodowi, dla kt\u00f3rego znalaz\u0142 si\u0119 w Zak\u0142adzie. W Bydgoszczy, w kt\u00f3rej mieszka\u0142 by\u0142 cz\u0142onkiem ma\u0142ej grupy \u015bci\u0105gaj\u0105cej nale\u017cno\u015bci z ludzi, kt\u00f3rzy z r\u00f3\u017cnych powod\u00f3w nie chcieli, lub te\u017c nie mogli odda\u0107 po\u017cyczonych u jednego z lokalnych lichwiarzy pieni\u0119dzy. Niestety jeden z cios\u00f3w, jaki zada\u0142 w nos d\u0142u\u017cnikowi, spowodowa\u0142 trwa\u0142y uszczerbek na zdrowiu i s\u0105d skaza\u0142 go na kar\u0119 odosobnienia. Szcz\u0119\u015bcie w nieszcz\u0119\u015bciu, \u017ce nie mia\u0142 wcze\u015bniej \u017cadnych problem\u00f3w z prawem i, \u017ce wymiar sprawiedliwo\u015bci wzi\u0105\u0142 pod uwag\u0119 dzia\u0142anie pod przymusem. St\u0105d te\u017c przeci\u0119tnego wzrostu ch\u0142opak o w\u0105t\u0142ej raczej budowie, ale przenikliwym spojrzeniu, \u0142ysej g\u0142owie, wyra\u017anie popsutych z\u0119bach, twarzy poci\u0105g\u0142ej i poro\u015bni\u0119tej niedba\u0142ym zarostem nazywany by\u0142 przez wszystkich D\u0142ugi. Ksywa Bociana jest prostsza. W momencie aresztowania pod jednym z klub\u00f3w w Ko\u0142obrzegu mia\u0142 przy sobie 110 g amfetaminy, 60 g marihuany i 3 tabletki ekstazy. Prawd\u0119 powiedziawszy na komendzie dowiedzia\u0142 si\u0119, \u017ce wystawi\u0142 go cz\u0142owiek, dla kt\u00f3rego lata\u0142, a ksyw\u0119 Bocian nada\u0142 mu na do\u0142ku jeden z klawiszy nawi\u0105zuj\u0105c do czerwonej barwy spodni, w kt\u00f3rych go zatrzymano. Mo\u017ce te\u017c dlatego Bocian jako jedyny cieszy\u0142 si\u0119, gdy przenoszono go z I pietra (oddzia\u0142u zielonego), kt\u00f3ry by\u0142 znacznie lepiej wyposa\u017cony ni\u017c poddasze? W b\u0142\u0119dzie jest ten, kto my\u015bli, \u017ce Roman z jakiego\u015b powodu ksywy nie posiada. W Zak\u0142adzie ksyw\u0119 ma ka\u017cdy. Oczywi\u015bcie najm\u0142odszy pobytem w pensjonacie na Polanki z zasady jest \u015bwie\u017cakiem, a kiedy przychodzi nast\u0119pny \u015bwie\u017cak staje si\u0119 m\u0142odym. P\u00f3\u017aniej jednak, szczeg\u00f3lnie gdy wejdzie w dobre stosunki z trzonem grupy, mo\u017ce sobie wybra\u0107, albo mie\u0107 nadan\u0105 ksyw\u0119 budz\u0105c\u0105 szacunek. Taka by\u0142a ksywa Romka. Przybra\u0142 j\u0105 od nazwiska swojego ojca, kt\u00f3rego od zawsze zna\u0142 tylko z wi\u0119ziennych widze\u0144. Ojciec, Romanowski Stefan, dosta\u0142 wyrok za 29 KK, czyli w\u0142amanie z rozbojem. Matka Romana zaraz po skazaniu konkubenta, bo nie byli ma\u0142\u017ce\u0144stwem, ale wychowywali (o ile mo\u017cna tak powiedzie\u0107) syna wsp\u00f3lnie, wyst\u0105pi\u0142a do s\u0105du o nadanie mu swojego panie\u0144skiego nazwiska. Romek nienawidzi\u0142 matki i respektowa\u0142 ojca, st\u0105d oczywiste by\u0142o, \u017ce zaraz po byciu \u015bwie\u017cakiem i m\u0142odym b\u0119dzie przedstawia\u0142 si\u0119 jako Romanowski PS Roman. <!--nextpage--> On jako jedyny \u2013 nawet przed trzonem \u2013 nie powiedzia\u0142 za co tu jest. By\u0142o to wpisane w dziennik, ale dziennika w Zak\u0142adzie si\u0119 nie dotyka z tego samego powodu, co w wi\u0119zieniu nie dotyka si\u0119 klucza. Wprawdzie nie by\u0142o w poprawczaku klasycznego podzia\u0142u na grypsuj\u0105cych i frajer\u00f3w. Nikt nikogo nie straszy\u0142 przecweleniem i prawd\u0119 powiedziawszy osadzenie (z racji na sw\u00f3j wiek) mimo ca\u0142ej nieufno\u015bci, jakiej zd\u0105\u017cy\u0142 nauczy\u0107 ich \u015bwiat, do\u015b\u0107 szybko stawali si\u0119 z\u017cyt\u0105 ekip\u0105, to jednak na si\u0142\u0119 pr\u00f3bowali pewne wi\u0119zienne zwyczaje przenie\u015b\u0107 do swojego ma\u0142ego wi\u0119zienia. Gdyby wi\u0119c kto\u015b dotkn\u0105\u0142 dziennika, z pewno\u015bci\u0105 zanurkowa\u0142by g\u0142ow\u0105 w kiblu \u2013 dla zasady. Tarnawicki zawo\u0142a\u0142 wszystkich trzech, by podpisali dokumenty przepustkowe. Cieszy\u0142 si\u0119, \u017ce wyje\u017cd\u017caj\u0105 (cho\u0107 zawsze z ty\u0142u g\u0142owy mia\u0142 strach o to, czy si\u0119 znowu w co\u015b nie wpakuj\u0105), lecz tym razem ich przepustka by\u0142a tak\u017ce w jego interesie. Pod biurkiem, na kt\u00f3rym teraz D\u0142ugi, Bocian i Roman wpisywali adres, pod kt\u00f3rymi b\u0119d\u0105 dost\u0119pni w najbli\u017cszych trzech dniach za murami (a pod kt\u00f3rymi w istocie na pr\u00f3\u017cno by\u0142oby ich w razie czego szuka\u0107) sta\u0142y trzy ma\u0142e plastikowe klatki z go\u0142\u0119biami. Gdy podpisali dokumenty, Tarnawicki odszed\u0142 z nimi do konfesjona\u0142u, czyli do \u0142azienki, kt\u00f3ra jako jedyna przestrze\u0144 nie by\u0142a obj\u0119ta monitoringiem. Wej\u015bcie do kibla z wychowawc\u0105 mog\u0142o oznacza\u0107 dwie rzeczy: b\u0119dzie pada\u0107 albo nie b\u0119dzie pada\u0107, czyli jednym s\u0142owem albo maj\u0105 k\u0142opoty, albo wr\u0119cz przeciwnie. Wychowawca Pawe\u0142 stan\u0105\u0142 ty\u0142em do drzwi w lekkim rozkroku, kt\u00f3ry sygnalizowa\u0142 jego determinacj\u0119, a oni w tr\u00f3jk\u0119 nie wiedz\u0105c, co ich czeka, ale wiedz\u0105c, \u017ce i tak do niczego si\u0119 nie przyznaj\u0105, stali w niego wpatrzeni g\u0142upkowato si\u0119 u\u015bmiechaj\u0105c, co mimo wszystko zdradza\u0142o ich strach. Tarnawacki zacz\u0105\u0142 w ten spos\u00f3b:<br \/>\n<em>&#8211; jak zwykle dostali\u015bcie pieni\u0105dze na bilety i jaki\u015b grosz, kt\u00f3ry i tak na nic Wam nie wystarczy. Mog\u0119 ka\u017cdemu z Was doda\u0107 po dwie dychy, o kt\u00f3rych nikt si\u0119 nie dowie<\/em> \u2013 to zdanie wypowiedzia\u0142 p\u00f3\u0142g\u0142osem, \u017ceby doda\u0107 troch\u0119 dramaturgii i wzbudzi\u0107 ich zainteresowanie \u2013 <em>ale musicie w czasie przepustki co\u015b dla mnie zrobi\u0107.<\/em><br \/>\n<em>&#8211; Panie wychowawco<\/em> \u2013 wtr\u0105ci\u0142 wyra\u017anie ucieszony Bocian \u2013 <em>ja ju\u017c nie dealuj\u0119, s\u0142owo kurwa honoru, ale dla Pana mog\u0119 za\u0142atwi\u0107 i osobi\u015bcie po powrocie usypa\u0107 dorodnego szczura<\/em><br \/>\nW \u0142azience wybuchn\u0105\u0142 \u015bmiech wszystkich trzech. Jedynie Tarnawicki sta\u0142 totalnie przera\u017cony tym, co w\u0142a\u015bnie us\u0142ysza\u0142, ale nie zrezygnowa\u0142 z pr\u00f3by zlecenia pracy wyje\u017cd\u017caj\u0105cym ch\u0142opakom.<br \/>\n<em>&#8211; Bocian, jak nie potrzebujesz pieni\u0119dzy, to mo\u017cesz od razu spieprza\u0107<\/em> \u2013 pierwszy raz us\u0142yszeli z ust Paw\u0142a Tarnawickiego wulgaryzm i teraz zrozumieli, \u017ce wychowawcy naprawd\u0119 zale\u017cy lecz tak\u017ce, \u017ce nie b\u0119dzie z nimi pogrywa\u0142 i je\u015bli nie chc\u0105, to dodatkowe pieni\u0105dze mog\u0105 \u0142atwo przelecie\u0107 im ko\u0142o nosa.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">&#8211;<em> Bocian tak tylko \u017cartowa\u0142 Panie wychowawco \u2013<\/em> wtr\u0105ci\u0142 D\u0142ugi, kt\u00f3ry, co wszyscy wiedzieli, pieni\u0119dzy traci\u0107 nie lubi\u0142 \u2013 <em>to debil, ale nie gro\u017any. Co my niby mo\u017cemy dla Pana zrobi\u0107 na tych przepustkach.<\/em><br \/>\n&#8211;<em> Praca nie jest trudna. Pod biurkiem mam klatki z trzema go\u0142\u0119biami z naszego strychu. Chodzi o to, \u017ceby\u015bcie zabrali je ze sob\u0105 do swoich miejscowo\u015bci i wypu\u015bcili dopiero jak wysi\u0105dziecie z poci\u0105gu.<\/em> Oczy Tarnawickiego przeskakiwa\u0142y teraz patrz\u0105c po kolei na twarz ka\u017cdego z tr\u00f3jki, chc\u0105c wyczyta\u0107 z niej czy zrozumieli i czy wykonaj\u0105 zadanie.<br \/>\n<em>&#8211; I co, to tyle? Dostaniemy po dwie dychy za przewiezienie zasr\u2026 go\u0142\u0119bi i wypuszczeni ich po dojechaniu, tak?<\/em> \u2013 pyta\u0142 z lekkim niedowierzaniem Roman<br \/>\n<em>&#8211; Tak, m\u00f3wi\u0142em Wam, \u017ce praca nie jest trudna. Czekam na decyzj\u0119, ale nie b\u0119d\u0119 sta\u0142 w tym kiblu do jutra, s\u0142ucha! Wchodzicie w to?<\/em><br \/>\nWszyscy trzej wychodzili po nieca\u0142ej godzinie z zak\u0142adu w swoich zwyczajnych ubraniach, z zarzuconymi na jedno rami\u0119 plecakami i z ma\u0142ymi drucianymi klatkami, kt\u00f3re z lekka bujaj\u0105c si\u0119 w powietrzu, uderza\u0142y delikatnie o ich kolana. Na ka\u017cdej klatce by\u0142 zapisany indywidualny numer go\u0142\u0119bia \u2013 ten sam, kt\u00f3ry widnia\u0142 na \u017c\u00f3\u0142tej obr\u0105czce przyczepionej do nogi ptaka. Nim doszli do dworca, wypalili po dwa papierosy, a w ma\u0142ym ponurym sklepiku, kupili po puszce najta\u0144szego piwa, kt\u00f3re wypili, wysy\u0142aj\u0105c tym samym do organizmu komunikat: PRZEPUSTKA!<br \/>\nW ci\u0105gu 50 minut wszyscy trzej wychowankowie Zak\u0142adu, a co za tym idzie tak\u017ce trzy go\u0142\u0119bie, byli ju\u017c w swoich poci\u0105gach. W\u0142a\u015bciwie nie wiadomo dok\u0105d jad\u0105. Ka\u017cdy z nich wsiad\u0142 do poci\u0105gu, kt\u00f3rego relacja wskazuj\u0119 na miejsce zadeklarowane w dokumentach (bo nawet sobie nawzajem nie ufaj\u0105 i cho\u0107 si\u0119 lubi\u0105, to \u017cyj\u0105 wed\u0142ug zasady, \u017ce zdradzi\u0107 ci\u0119 mo\u017ce ka\u017cdy), ale to wcale nie oznacza\u0142o, \u017ce do tego miejsca dojad\u0105. Z punktu widzenia zadania, jakie da\u0142 im Pawe\u0142 Tarnawicki, nie by\u0142o to wa\u017cne. Ca\u0142a istota sprawy polega\u0142a na tym, \u017ceby go\u0142\u0119bie znalaz\u0142y si\u0119 poza Gda\u0144skiem\u2026 i \u017ceby trzech kurier\u00f3w by\u0142o przekonanych o tym, \u017ce go\u0142\u0119bie rzeczywi\u015bcie opu\u015bci\u0142y Zak\u0142ad. Gdy w r\u00f3\u017cnych odst\u0119pach czas\u00f3w dotarli do cel\u00f3w swojej podr\u00f3\u017cy.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<h3 style=\"text-align: justify\">III<\/h3>\n<p style=\"text-align: justify\">Nim D\u0142ugi, Roman i Bocian zd\u0105\u017cyli wr\u00f3ci\u0107 do Zak\u0142adu z przepustek, Tarnawicki dostrzeg\u0142 na parapecie strychu pierwszego go\u0142\u0119bia, a za nim po kilku godzinach kolejne dwa. Odnotowa\u0142 sobie w ma\u0142ym kajecie godzin\u0119, o kt\u00f3rej wsadzi\u0142 ka\u017cdego z nich z powrotem do go\u0142\u0119bnika i czeka\u0142 na powr\u00f3t kurier\u00f3w, lecz gdy wr\u00f3cili, wcale nie powiedzia\u0142 im, \u017ce go\u0142\u0119bie pojawi\u0142y si\u0119 w Gda\u0144sku przed nimi. Na kolejnym spotkaniu ca\u0142ej grupy, po om\u00f3wieniu wszystkich spraw porz\u0105dkowych i informacji ze szko\u0142y, zn\u00f3w zada\u0142 wszystkim zadanie zwi\u0105zane z obserwacj\u0105 go\u0142\u0119bi. Cho\u0107 udawa\u0142, \u017ce to nie jego pomys\u0142. Poprosi\u0142 na \u015brodek \u201eprzypadkiem\u201d obecnego w Zak\u0142adzie Pana Stefana Koniecznego \u2013 nikt z odbywaj\u0105cych kar\u0119 nie pami\u0119ta, jak ma na imi\u0119. Nazywaj\u0105 go po prostu \u201ePan Plastyk\u201d. Pojawi\u0142 si\u0119 tu na d\u0142ugo przed rozpocz\u0119ciem pracy przez Paw\u0142a Tarnawickiego. By\u0142 klasycznym reprezentantem gatunku dziwak\u00f3w. Mia\u0142 d\u0142ugie \u015bniade w\u0142os zwi\u0105zane w niechlujn\u0105 kitk\u0119 i r\u00f3wnie niezadbana brod\u0119. Na g\u0142owie cz\u0119sto nosi\u0142 zielon\u0105 czapk\u0119 z daszkiem, a na nosie zsuni\u0119te prostok\u0105tne okulary o porysowanych i zawsze brudnych szk\u0142ach. Ubrany by\u0142 w \u015bmiesznie po\u0142atany sweter z wyci\u0105gni\u0119tymi r\u0119kawami i spodnie moro z mas\u0105 kieszeni na nogawkach, w kt\u00f3ry mia\u0142 p\u0119dzelki i o\u0142\u00f3wki w trakcie zaj\u0119\u0107 i pewnie poza zaj\u0119ciami tak\u017ce. Ch\u0142opcy go lubili, bo gdy mieli jakie\u015b pieni\u0105dze przemycone w paczkach, to kupowa\u0142 im po drugiej stronie papierosy. Od lat przychodzi\u0142 do Zak\u0142adu i prowadzi\u0142 warsztaty plastyczne. S\u0105dz\u0105c po efektach prac przysz\u0142ych stolarzy, ju\u017c dawno powinien zrezygnowa\u0107, ale on wci\u0105\u017c przychodzi\u0142 z t\u0105 sam\u0105 energi\u0105. S\u0142owem artysta. Gdy tylko Tarnawicki zaproponowa\u0142 mu, by og\u0142osi\u0142 w\u015br\u00f3d ch\u0142opc\u00f3w konkurs na prac\u0119 plastyczn\u0105 \u201ez \u017cycia go\u0142\u0119bia\u201d t\u0142umacz\u0105c mu ide\u0119 eksperymentu z ptakami, zgodzi\u0142 si\u0119 od razu m\u00f3wi\u0105c: <em>\u201ePanie Pawle, koniecznie\u201d<\/em> \u2013 co by\u0142o jego autorskim \u017cartem z w\u0142asnego nazwiska. Wyszed\u0142 wi\u0119c na \u015brodek, przywita\u0142 si\u0119 z huncwotami, jak \u017cartobliwie cho\u0107 z pe\u0142n\u0105 \u017cyczliwo\u015bci\u0105 ich nazywa\u0142, a p\u00f3\u017aniej w kilku s\u0142owach opisa\u0142 zasady konkursu i co najwa\u017cniejsze nagrody, bo wiedzia\u0142, \u017ce w Zak\u0142adzie za darmo nawet w z\u0119by ci\u0119\u017cko dosta\u0107. Nagroda by\u0142a kusz\u0105ca. Trzygodzinna przepustka z biletem do kina na dowolnie wybrany film. Na przygotowanie pracy mieli dwa tygodnie. Oczywi\u015bcie w pierwszym odbiorze konkurs zosta\u0142 zbojkotowany. Da\u0142o si\u0119 s\u0142ysze\u0107 pytania natury retorycznej. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 z nich by\u0142a zwyczajna &#8211; oparta na krytyce wzmocnionej bluzgiem: <em>\u201eco to kurwa za dziecinada?\u201d<\/em>, ale trafia\u0142y si\u0119 te\u017c pere\u0142ki, a po\u015br\u00f3d nich zdecydowanie najwi\u0119ksze wra\u017cenie zrobi\u0142o to: <em>\u201eD\u0142ugi \u2013 dasz mi po\u017cyczk\u0119 na kredki?\u201d<\/em>. Niemniej jednak jako\u015b tak cz\u0119\u015bciej ni\u017c wcze\u015bniej kr\u0119cili si\u0119 ko\u0142o go\u0142\u0119bnika. Niby przypadkiem, a jednak tam zachodzili. Niekt\u00f3rzy z nich \u2013 boj\u0105c si\u0119 podejrzenia o zaanga\u017cowanie \u2013 kilka razy by\u0142o przy klatce po czasie regulaminowym. Paradoksalnie lepiej by\u0142o dosta\u0107 upomnienie lub minusowe punkty od wychowawcy ni\u017c da\u0107 si\u0119 przyuwa\u017cy\u0107 kolegom. Jednym z nocnych mark\u00f3w okaza\u0142 si\u0119 Bocian. On jednak z\u0142ama\u0142 zakaz opuszczania pokoju nie aby obserwowa\u0107 go\u0142\u0119bie, ale by go\u0142\u0119bia znale\u017a\u0107 \u2013 konkretnie tego, kt\u00f3rego wywi\u00f3z\u0142 st\u0105d na polecenie Tarnawickiego w czasie ostatniej przepustki. W\u0142a\u015bciwie nie wiedzia\u0142 jak to zrobi\u0107. Ba\u0142 si\u0119, \u017ce gdy otworzy klatk\u0119, kt\u00f3ry\u015b zasraniec z niej czmychnie i narobi ha\u0142asu. Pr\u00f3bowa\u0142 policzy\u0107, ile ich jest w \u015brodku, ale ci\u0105gle zmienia\u0142y miejsce. Przegra\u0142. Musia\u0142 spyta\u0107 wychowawc\u0119. Czeka\u0142 do rana, my\u015bl\u0105c przez noc jak to zrobi\u0107, by czasem opiekun nie pomy\u015bla\u0142, \u017ce interesuje go ca\u0142y ten jego projekt.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Gdy Pawe\u0142 Tarnawicki, jak ka\u017cdego dnia, kt\u00f3ry przypada\u0142 na jego dzienny dy\u017cur w Zak\u0142adzie, p\u0119dzi\u0142 sp\u00f3\u017aniony podziemnym tunelem gdy\u0144skiego dworca, nie przypuszcza\u0142, \u017ce w\u0142a\u015bnie na dzi\u015b przewrotny los zaplanowa\u0142 wybuch rewolucji, kt\u00f3rej nadej\u015bcie podsk\u00f3rnie przeczuwa\u0142 od d\u0142u\u017cszego czasu. Gdy by\u0142 na wysoko\u015bci piekarni, z kt\u00f3rej jak zawsze dochodzi\u0142 zapach ciep\u0142ych \u015bwie\u017cych dro\u017cd\u017c\u00f3wek, z g\u0142o\u015bnika wydoby\u0142 si\u0119 monotonny kobiecy g\u0142os: <em>\u201euwaga podr\u00f3\u017cni, poci\u0105g Szybkiej Kolei Miejskiej ze stacji Wejherowo do stacji Gda\u0144sk \u015ar\u00f3dmie\u015bcie wjedzie op\u00f3\u017aniony o 4 minut. Podana wielko\u015b\u0107 op\u00f3\u017anienia mo\u017ce ulec zmianie. Przepraszamy i \u017cyczymy Pa\u0144stwu mi\u0142ej podr\u00f3\u017cy\u201d.<\/em> Nigdy wcze\u015bniej Tarnawicki nie by\u0142 szcz\u0119\u015bliwy, \u017ce kolejka nie jest na czas. Sta\u0142 naprzeciw drzwi piekarni, poci\u0105gn\u0105\u0142 zdecydowanie za klamk\u0119 i po chwili bieg\u0142, trzymaj\u0105c w papierowej torbie bu\u0142k\u0119 z budyniem i kruszonk\u0105, kt\u00f3r\u0105 z ca\u0142ego wypieku lubi\u0142 najbardziej i zawsze zjada\u0142 osobno &#8211; oddzielaj\u0105c j\u0105 od bu\u0142ki. Dzi\u0119ki porannym zakupom na peronie nie zd\u0105\u017cy\u0142 zirytowa\u0107 si\u0119 lekcewa\u017c\u0105cymi przepisy, komfort i zdrowie innych palaczami, a gdy wsiad\u0142 do swojego wagonu, dostrzeg\u0142, \u017ce niemal wszystkie fotele s\u0105 wolne i \u0142ami\u0105c sw\u00f3j w\u0142asny zwyczaj, zaj\u0105\u0142 miejsce w jednym z nich w spokoju jedz\u0105c dro\u017cd\u017c\u00f3wk\u0119. W Zak\u0142adzie te\u017c by\u0142o jako\u015b inaczej. Podczas zdawania grupy Nitwicki pierwszy raz od dawna nie wyzwa\u0142 \u017cadnego z osadzonych, co wi\u0119cej wcale nie u\u017cywa\u0142 wulgaryzm\u00f3w. Jednak najwi\u0119kszym zaskoczeniem okaza\u0142 si\u0119 powr\u00f3t ze \u015bniadania, na kt\u00f3rym towarzyszy\u0142 ch\u0142opakom. Mi\u0119dzy jedn\u0105 a drug\u0105 krat\u0105 Bocian rzuci\u0142 w zupe\u0142nym oderwaniu od kontekstu tocz\u0105cych si\u0119 rozm\u00f3w pytanie jakby w powietrze: <em>tee, a ciekawe czy te go\u0142\u0119bie, co je wywie\u017ali\u015bmy, wr\u00f3ci\u0142y?<\/em> D\u0142ugi wymachuj\u0105cy r\u0119kami w stron\u0119 kamery, przez kt\u00f3r\u0105 najpewniej patrzyli klawisze na oczekaj\u0105cych zwolnienie zamka, nie s\u0142ysza\u0142 pytania, a Roman odpowiedzia\u0142 mu kr\u00f3tko: <em>jak s\u0105 m\u0105dre to spierdoli\u0142y\u2026<\/em> Tarnawicki doskonale rozumia\u0142, \u017ce pod tym pytaniem nie kry\u0142a si\u0119 ciekawo\u015b\u0107, \u017ce ono dotyczy\u0142o konkursu, a w\u0142a\u015bciwie, \u017ce by\u0142o jakim\u015b pomys\u0142em Bociana na zrealizowanie pracy, to te\u017c rzuci\u0142 odpowied\u017a, nie lekcewa\u017c\u0105c pytania, ale udaj\u0105c z trudem oboj\u0119tno\u015b\u0107: wszystkie wr\u00f3ci\u0142y po kilku godzinach. Pierwszego wpu\u015bci\u0142em po jakich\u015b pi\u0119ciu, dwa nast\u0119pne troch\u0119 p\u00f3\u017aniej.<br \/>\nKiedy ca\u0142e poddasze opanowa\u0142a cisza na skutek nieobecno\u015bci jego lokator\u00f3w, kt\u00f3rzy najpewniej trzymali teraz w r\u0119ce hebel, lub m\u0142otek i d\u0142uto Pawe\u0142 Tarnawicki zastanawia\u0142 si\u0119, co konkretnie kry\u0142o si\u0119 pod pytaniem Bociana. By\u0142o dla niego jasne, \u017ce musia\u0142 pr\u00f3bowa\u0107 najpierw sam odnale\u017a\u0107 swojego go\u0142\u0119bie \u2013 najpewniej po numerze obr\u0105czki \u2013 cho\u0107 maj\u0105c do\u015bwiadczenie umieszczania i wyci\u0105gania ptak\u00f3w z klatki, wiedzia\u0142, \u017ce nie tak \u0142atwo by\u0142o uzyska\u0107 odpowied\u017a na w\u0142asn\u0105 r\u0119k\u0119. <!--nextpage--> By\u0142 ewidentnie podekscytowany faktem, \u017ce jego pomys\u0142, by ptak sta\u0142 si\u0119 nauczycielem wolno\u015b\u0107, powoli zaczyna\u0142 istnie\u0107 r\u00f3wnie\u017c poza jego g\u0142ow\u0105. Z tego wyra\u017anego pobudzenia wpisa\u0142 plan dnia w niew\u0142a\u015bciw\u0105 tabel\u0119 dziennika, a kaw\u0119 zasypa\u0142 najpewniej z jednej \u0142y\u017ceczki, bo zwyczajnie nie mia\u0142a nic z kofeinowym naparem wsp\u00f3lnego. Popo\u0142udnie tak\u017ce pe\u0142ne by\u0142o mniejszych i wi\u0119kszych odchyle\u0144 od normy \u2013 to znaczy szaro\u015b\u0107 zast\u0119powa\u0142y kolory, ha\u0142as cisza i co najwa\u017cniejsze wszechobecn\u0105 w tych murach oboj\u0119tno\u015b\u0107 ciekawo\u015b\u0107. Gdy nast\u0119pnego dnia rano opuszcza\u0142 Zak\u0142ad, zmierza\u0142 na stacj\u0119 kolejki nieobecny. Nie zwraca\u0142 uwagi na poniemieck\u0105 zabudow\u0119 dzielnicy, nie my\u015bla\u0142 o ulubionej ksi\u0105\u017cce i szklance whisky pitej na ty\u0142ach niedost\u0119pnego dla przechodni\u00f3w ogrodu, nie zastanawia\u0142 si\u0119 nawet czy zd\u0105\u017cy na kolejk\u0119. Je\u015bli mo\u017cna my\u015ble\u0107 o niczym, jednocze\u015bnie nie my\u015bl\u0105c nawet o tym, co wyra\u017ca owa nico\u015b\u0107, to Pawe\u0142 Tarnawicki przebiera\u0142 \u017cwawo nogami w tym w\u0142a\u015bnie stanie. Okazuje si\u0119, \u017ce wystarczy wyj\u0105\u0107 z ludzkiej codzienno\u015b\u0107 jeden element zwany rutyn\u0105 i zast\u0105pi\u0107 go drugim nazywanym zaskoczeniem, by cz\u0142owiek straci\u0142 kontakt z rzeczywisto\u015bci\u0105, jak\u0105 zna i odkry\u0142 jej inny zupe\u0142nie nieznany wymiar. Pewnie nieobecny my\u015blami na ulicy wychowawca doszed\u0142by w tym stanie do dworca i ockn\u0105\u0142 si\u0119 na nim, czuj\u0105c papierosowy dym, b\u0105d\u017a wyrwa\u0142by go z zadumy uderzaj\u0105cy w nozdrza znajomy, lecz nieprzyjemny zapach poci\u0105gu, ale w chwili, gdy pokonywa\u0142 ostatnie skrzy\u017cowanie w wyniku swojego zamy\u015blenia i du\u017cej pr\u0119dko\u015bci dostawczego samochodu znalaz\u0142 si\u0119 nieprzytomny na pop\u0119kanych p\u0142ytach chodnika, z g\u0142ow\u0105 zadart\u0105 o wystaj\u0105cy ponad jego nier\u00f3wno\u015bci kraw\u0119\u017cnikiem, po kt\u00f3rym sp\u0142ywa\u0142a g\u0119sta krew wydostaj\u0105ca si\u0119 spod jego w\u0142os\u00f3w.<br \/>\nKierowca auta pr\u00f3bowa\u0142 w nerwach i strachu wyt\u0142umaczy\u0107 dyspozytorowi numeru alarmowego co si\u0119 sta\u0142o i gdzie nale\u017cy przys\u0142a\u0107 karetk\u0119, ale przez d\u0142u\u017csz\u0105 chwil\u0119 krzycza\u0142 tylko, \u017ce hamowa\u0142, \u017ce nie chcia\u0142, \u017ce ten facet wszed\u0142, gdy \u015bwiat\u0142a ju\u017c miga\u0142y\u2026<br \/>\nM\u0142ody ch\u0142opak, odrzuciwszy na bok rower, na kt\u00f3rym jecha\u0142, udro\u017cni\u0142 drogi oddechowe i w wyniku stwierdzenia obecno\u015bci oddechu u\u0142o\u017cy\u0142 poszkodowanego w pozycji bezpiecznej. Chcia\u0142 oczy\u015bci\u0107 ran\u0119 g\u0142owy, lecz nim stoj\u0105ca w\u015br\u00f3d b\u0142yskawicznie powsta\u0142ej grup gapi\u00f3w matka jakiego\u015b dziecka da\u0142a mu nawil\u017cane chusteczki, na miejscu by\u0142 ju\u017c zesp\u00f3\u0142, karetka, a zaraz za nimi radiow\u00f3z.<br \/>\nTarnawicki rzecz jasna nie widzia\u0142 ani strachu kierowcy, kt\u00f3ry go potr\u0105ci\u0142, ani zaanga\u017cowania i profesjonalizmy m\u0142odego cyklisty, ani te\u017c g\u0142odnych sensacji przechodni\u00f3w pier\u015bcieniem zajmuj\u0105cych znaczna cz\u0119\u015b\u0107 chodnika. Teraz naprawd\u0119 Tarnawicki odp\u0142yn\u0105\u0142 i nikt nie wiedzia\u0142, kiedy zn\u00f3w zawinie do portu\u2026 o ironio w Gda\u0144sku.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<h3 style=\"text-align: justify\">IV<\/h3>\n<p style=\"text-align: justify\">Ironia metafory portu nie ko\u0144czy si\u0119 jedynie na Gda\u0144sku. Karetka z Paw\u0142em Tarnawickim pop\u0119dzi\u0142a bowiem na sygnale wprost do szpitala przy ul. Polanki, a by\u0142 to Szpital Marynarki Wojennej RP. Niestety, rezonans wykaza\u0142, \u017ce w g\u0142owie poszkodowanego w zdarzeniu komunikacyjnym przechodnia powsta\u0142 sporych rozmiar\u00f3w krwiak podtward\u00f3wkowy. Nale\u017ca\u0142o operowa\u0107 natychmiast. Podczas gdy lekarze na bloku wycinali ko\u015b\u0107 czaszki usytuowan\u0105 centralnie nad krwiakiem, recepcjonistka pr\u00f3bowa\u0142a znale\u017a\u0107 kogokolwiek z bliskich pacjenta, by poinformowa\u0107 ich o operacji i bezpo\u015brednim zagro\u017ceniu \u017cycia. Niestety, w systemie ewidencyjnym Pawe\u0142 Tarnawicki nie by\u0142 powi\u0105zany z nikim, kogo mo\u017cna by okre\u015bli\u0107 rodzin\u0105. Matka i ojciec nie \u017cyli od kilku lat, a rodze\u0144stwa nie mia\u0142. W takich sytuacjach pacjent pozostaje sam sobie, jednak gdy poszukuj\u0105ca informacji o krewnych kobieta spostrzeg\u0142a, \u017ce sk\u0142adki zdrowotne operowanego s\u0105 odprowadzane przez odleg\u0142y raptem p\u00f3\u0142 kilometra st\u0105d Zak\u0142ad Poprawczy, szybko skojarzy\u0142a, \u017ce tam przecie\u017c po przej\u015bciu na emerytur\u0119 prac\u0119 dosta\u0142a jej te\u015bciowa \u2013 piel\u0119gniarka Halina. Po chwili w s\u0142uchawce telefonu us\u0142ysza\u0142a g\u0142os matki m\u0119\u017ca: <em>S\u0142odki Jezu<\/em>, a dwa kwadranse p\u00f3\u017aniej t\u0142umaczy\u0142a w korytarzu wyra\u017anie przera\u017conej i zatroskanej dyrektorce poprawczaka, \u017ce operacja trwa, lecz nawet gdy si\u0119 sko\u0144czy, nikt nie b\u0119dzie m\u00f3g\u0142 udzieli\u0107 jej informacji\u2026 Dyrektorka szuka\u0142a czego\u015b w telefonie, lecz zaraz szybko go schowa\u0142a do kieszeni, tylko po to, by z powrotem wzi\u0105\u0107 go do r\u0119ki. Kilka razy powt\u00f3rzy\u0142a t\u0119 czynno\u015b\u0107 zupe\u0142nie jakby by\u0142a w jakim\u015b neurotycznym transie. Wtem us\u0142ysza\u0142a zn\u00f3w g\u0142os recepcjonistki:<br \/>\n&#8211;<em> Prosz\u0119 by\u0107 dobrej my\u015bli, wraca\u0107 do pracy i czeka\u0107 \u2013<\/em> tu m\u0142oda kobieta urwa\u0142a, nachyli\u0142a si\u0119 jej do ucha i \u015bciszonym g\u0142osem doda\u0142a &#8211; g<em>dy tylko co\u015b b\u0119dzie wiadomo, Halinka otrzyma telefon.<\/em><br \/>\nW gabinecie El\u017cbieta Twarzewska siedzia\u0142a nieobecna. \u017ba\u0142owa\u0142a teraz, \u017ce kaza\u0142a pozby\u0107 si\u0119 barku-globusa po swoim poprzedniku, bo jedyne, na co mia\u0142a ochot\u0119, to by wypi\u0107 kieliszek w\u00f3dki, albo dwa. Czekanie to najgorsza pr\u00f3ba, na jak\u0105 mo\u017ce by\u0107 wystawiony cz\u0142owiek, a ona niestety smak czekania zna\u0142a jak ma\u0142o kto. Cho\u0107 z nikim o tym nie rozmawia\u0142a zawsze z trosk\u0105 czeka\u0142a na powr\u00f3t ka\u017cdego z podopiecznych z przepustki, boj\u0105c si\u0119, by nie zrobili w jej trakcie niczego, co mog\u0142oby im jeszcze bardziej zaszkodzi\u0107. Z ogromnym strachem prze\u017cywa ka\u017cdy detoks, gdy kt\u00f3ry\u015b z ch\u0142opc\u00f3w wraca z przerwy w odbywaniu kary ca\u0142kowicie odurzony narkotykami. Podobnie siwych w\u0142os\u00f3w przysparza jej ka\u017cde oczekiwanie na wyrok s\u0105du o skr\u00f3cenie pobytu komu\u015b, kto dobrze rokuje, nim dalsze przebywanie w rodzinnym domu Schopenhauera wp\u0142ynie negatywnie na jego dalsze losy. Czy w ko\u0144cu, gdy czeka\u0142a na urz\u0119dniczy podpis, od kt\u00f3rego zale\u017ca\u0142o przyznanie jej \u015brodk\u00f3w na dany projekt, kt\u00f3ry po nocach przygotowywa\u0142a, by resocjalizacja naprawd\u0119 by\u0142a przywr\u00f3ceniem m\u0142odego cz\u0142owieka do spo\u0142ecze\u0144stwa. Tym razem stawka by\u0142a wi\u0119ksza. Po pierwsze chodzi\u0142o o przyjaciela, kt\u00f3remu nigdy przyja\u017ani nie wyzna\u0142a. Po drugie w tym przypadku nie by\u0142o wiadomo na co tak naprawd\u0119 si\u0119 czeka. Twarzewsk\u0105 \u2013 nie tylko jako dyrektora, lecz tak\u017ce jako cz\u0142owieka \u2013 cechowa\u0142o to, \u017ce lubi\u0142a wiedzie\u0107, i co wi\u0119cej, \u017ce zazwyczaj rzeczywi\u015bcie wiedzia\u0142a. Tym razem wszystko by\u0142o inaczej, dlatego tak bardzo potrzebowa\u0142a kieliszka w\u00f3dki, albo dw\u00f3ch.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Zak\u0142adowa piel\u0119gniarka nie pojawi\u0142a si\u0119 w sekretariacie, a czas lecia\u0142. Na korytarzu by\u0142o s\u0142ycha\u0107 gwar grup id\u0105cych po szkolnych zaj\u0119ciach do sto\u0142\u00f3wki na obiad. Dyrektorka wzi\u0119\u0142a si\u0119 za prac\u0119. Potrafi\u0142a oddzieli\u0107 emocjonalne przywi\u0105zanie od zawodowych obowi\u0105zk\u00f3w \u2013 a te nakazywa\u0142y wyznaczenie zast\u0119pstwa za Tarnawickiego. Unika\u0142a rotacji wychowawc\u00f3w, bo wiedzia\u0142a, jak wa\u017cne jest, by ci mieli kontakt z wychowankami i nie byli im obcy, lecz trudno m\u00f3wi\u0107 w zaistnia\u0142ej sytuacji o tym, \u017ce mia\u0142a na ni\u0105 jakikolwiek wp\u0142yw. W grafiku nic si\u0119 nie zgadza\u0142o. Gdy przestawia\u0142a jednego wychowawc\u0119 z drugim, zaraz kolidowa\u0142o to trzeciemu. By\u0142o ich za ma\u0142o. Kre\u015bl\u0105c w\u0142asne notatki, z ka\u017cd\u0105 kolejn\u0105 b\u0142\u0119dnie wymy\u015blon\u0105 alternatyw\u0105 dociska\u0142a d\u0142ugopis do kartki z wi\u0119ksz\u0105 si\u0142\u0105. Najpewniej zrobi\u0142aby w niej w ko\u0144cu dziur\u0119 ostr\u0105 ko\u0144c\u00f3wk\u0105, ale wtedy odezwa\u0142 si\u0119 sygna\u0142 wewn\u0119trznego telefonu.<br \/>\n<em>&#8211; Jest po operacji. Stan jest ci\u0119\u017cki<\/em> \u2013 kr\u00f3tkimi i bardzo szybko wypowiadanymi zdaniami relacjonowa\u0142a sytuacje piel\u0119gniarka \u2013 <em>je\u015bli chc\u0119 go Pani odwiedzi\u0107 to synowa<\/em> \u2013 tu Halina zacz\u0119\u0142a m\u00f3wi\u0107 wolnej \u2013 <em>zapowiedzia\u0142a lekarzowi, \u017ce przyjedzie \u017cona\u2026 pani dyrektor rozumie?<\/em> \u2013 spyta\u0142a nie oczekuj\u0105c odpowiedzi \u2013 <em>\u017cona, prosz\u0119 pami\u0119ta\u0107 \u017bONA!<\/em><br \/>\nTarnawicki le\u017ca\u0142 w szpitalnym \u0142\u00f3\u017cku podpi\u0119ty do kilku urz\u0105dze\u0144, z kt\u00f3rych jedno charakterystycznie pika\u0142o. Gdy El\u017cbieta zbli\u017cy\u0142a si\u0119 do \u0142\u00f3\u017cka zrozumia\u0142a, co oznacza\u0142 termin zakomunikowany przez piel\u0119gniark\u0119: <em>stan jest ci\u0119\u017cki<\/em>. Pawe\u0142 z\u0142apa\u0142 z ni\u0105 kontakt wzrokowy, pr\u00f3bowa\u0142 co\u015b powiedzie\u0107, lecz o ma\u0142o pr\u00f3ba to nie zako\u0144czy\u0142a si\u0119 uduszeniem. Dyrektorka da\u0142a mu dwiema wyprostowanymi d\u0142o\u0144mi zwr\u00f3conymi wewn\u0119trzn\u0105 stron\u0105 w kierunku jego twarzy, \u017ceby zachowa\u0142 spok\u00f3j, \u017ce jest, rozumie, \u017ceby by\u0142 spokojny. Po chwili w rozmowie z lekarzem wiedzia\u0142a ju\u017c wi\u0119cej, ni\u017c to, co zobaczy\u0142a. W wyniku wyci\u0119cia krwiaka dosz\u0142o do naruszenia nerw\u00f3w. Na ten moment by\u0142o pewne, \u017ce pacjent b\u0119dzie niew\u0142adny, otwart\u0105 kwesti\u0105 pozostawa\u0142o w jakim stopniu. Usiad\u0142a na krze\u015ble przy \u0142\u00f3\u017cku i podobnie, jak wcze\u015bniej w swoim gabinecie b\u0142\u0105dzi\u0142a gdzie\u015b my\u015blami i cho\u0107 teraz wiedzia\u0142a, na co czeka, to pierwszy raz w \u017cyciu wola\u0142aby pozostawa\u0107 w nie\u015bwiadomo\u015bci.<br \/>\nNast\u0119pnego dnia rano wesz\u0142a na sto\u0142\u00f3wk\u0119 w trakcie \u015bniadania grupy czerwonej. Jej obecno\u015b\u0107 dla wszystkich by\u0142a to\u017csama z czarnymi chmurami na niebie, z kt\u00f3rych deszcz by\u0142 bardziej ni\u017c pewny. Gdy tylko pojawi\u0142a si\u0119 w drzwiach pierwszym, kt\u00f3ry j\u0105 dostrzeg\u0142, rzuci\u0142 w powietrze s\u0142owo: <em>przypa\u0142!<\/em> ale to wszystko, co mogli zrobi\u0107.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><em>&#8211; Dzie\u0144 dobry ch\u0142opcy. Smacznego.<\/em> \u2013 powiedzia\u0142a bez u\u015bmiechu monotonnie wypowiadaj\u0105c ka\u017cde ze s\u0142\u00f3w.<br \/>\n<em>&#8211; Nie ma do czego<\/em> \u2013 odrzuci\u0142 energicznie z ko\u0144ca sali Ryba, co wype\u0142ni\u0142o j\u0105 \u015bmiechem i ledwo s\u0142yszalnymi, ale jednak s\u0142yszalnymi, bluzgami. Nitwicki wstawa\u0142, by zareagowa\u0107, ale wtedy w\u0142a\u015bnie dyrektorka odezwa\u0142a si\u0119 po raz drugi:<br \/>\n<em>&#8211; Panie wychowawco, ch\u0142opcy\u2026 wczoraj w godzinach porannych pan wychowawca Tarnawicki<\/em> \u2013 zawiesi\u0142a g\u0142os, lecz cisza nie trwa\u0142a d\u0142ugo, maksymalnie tyle, co dwa prze\u0142kni\u0119cia \u015bliny &#8211; <em>pan wychowawca Tarnawicki zosta\u0142 potr\u0105cony przez samoch\u00f3d, jest w szpitalu i jego stan jest ci\u0119\u017cki.<\/em><br \/>\nPierwsza <em>kurwa<\/em> zupe\u0142nie spontaniczna i \u2013 co rzadko zdarza si\u0119 w tych murach &#8211; uzasadniona ku zdziwieniu wszystkich pad\u0142a z ust Nitwickiego, lecz wychowankowie nie pozostali oboj\u0119tni. Sto\u0142\u00f3wk\u0119 w mig wype\u0142ni g\u0142o\u015bny szmer. Dyrektorka rozumia\u0142a go doskonale, ale to nie by\u0142 koniec og\u0142oszenia, dlatego po minucie, mo\u017ce dw\u00f3ch przerwa\u0142o go i odezwa\u0142a si\u0119 jeszcze raz:<br \/>\n<em>&#8211; To jednak nie koniec og\u0142oszenia.<\/em> \u2013 patrzy\u0142a teraz po twarzach wyra\u017anie dotkni\u0119tych informacj\u0105 &#8211; <em>W zwi\u0105zku z czasow\u0105<\/em> (chcia\u0142a wierzy\u0107 w to, co m\u00f3wi) <em>niedyspozycyjno\u015bci\u0105 pana Paw\u0142a Tarnawickiego w najbli\u017cszych tygodniach jego dy\u017cury b\u0119d\u0119 pe\u0142ni\u0142a osobi\u015bcie<\/em> \u2013 zdanie to wypowiedzia\u0142a tak szybko i stanowczo, jak tylko potrafi\u0142a. Nie czekaj\u0105c na reakcj\u0119 dorzuci\u0142a \u2013 <em>\u017cycz\u0119 smacznego i do zobaczenia.<\/em><br \/>\nWysz\u0142a, a za ni\u0105 wybieg\u0142 ze sto\u0142\u00f3wki wychowawca. Rozmawiali d\u0142u\u017csz\u0105 chwil\u0119 na korytarzu. Nitwicki macha\u0142 r\u0119koma, co siedz\u0105cy najbli\u017cej drzwi relacjonowa\u0142 tym, kt\u00f3rzy ich nie widzieli. Wtedy te\u017c odezwa\u0142 si\u0119 Roman:<br \/>\n&#8211;<em> i wierz kurwa w sprawiedliwo\u015b\u0107. No bo, gdyby by\u0142a, to auto powinno pierdoln\u0105\u0107 Nitwickiego, albo kt\u00f3rego\u015b z tych kurwa klawiszy, \u017ale m\u00f3wi\u0119?<\/em> \u2013 rzuci\u0142 ca\u0142kowicie przekonany o s\u0142uszno\u015bci swoje tezy.<br \/>\n<em>&#8211; \u017ale? Ty jednak jeste\u015b spierdolony Roman<\/em> \u2013 rzucaj\u0105c na ciemnozielony talerz plastikowe sztu\u0107ce krzykn\u0105\u0142 D\u0142ugi.<br \/>\n<em>&#8211; dobra kurwa przesta\u0144cie. Lepiej zastan\u00f3wmy si\u0119 czemu dyrektorka sama chce nas pilnowa\u0107?<\/em> \u2013 zapyta\u0142 Ryba, wyra\u017anie \u017ca\u0142uj\u0105cy teraz z\u0142o\u015bliwej riposty, kt\u00f3r\u0105 potraktowa\u0142 Twarzowsk\u0105 kilkana\u015bcie minut wcze\u015bniej.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Powody dla kt\u00f3rych dyrektorka mia\u0142a wzi\u0105\u0107 grup\u0119 czerwon\u0105 pod osobista opiek\u0119, mno\u017cy\u0142y si\u0119 z tak\u0105 sprawno\u015bci\u0105, \u017ce gdyby s\u0142ysza\u0142 je ktokolwiek z tych, kt\u00f3rzy zarzucali im brak kreatywno\u015bci i zainteresowania rzeczywisto\u015bci\u0105, musia\u0142by odwo\u0142a\u0107 swoje zdanie. Ich dywagacje mniej i bardziej powa\u017cne przerwa\u0142 nauczyciel warsztatu z zak\u0142adowej stolarni, kt\u00f3ry zaskoczony ich nieobecno\u015bci\u0105 w budynku szkolnym, jak przys\u0142owiowa g\u00f3ra przyszed\u0142 do Mahometa, a w\u0142a\u015bciwie do kilkunastu Mahomet\u00f3w. W korytarzu dowiedzia\u0142 si\u0119 o sprawie Tarnawickiego, ale wydawa\u0142o si\u0119, \u017ce nie zrobi\u0142a na nim wi\u0119kszego wra\u017cenia, gdy\u017c po ch\u0142odnie rzuconym \u201efatalna sprawa\u201d wpad\u0142 na sto\u0142\u00f3wk\u0119 i kaza\u0142 debatuj\u0105cym na niej jak najszybciej uporz\u0105dkowa\u0107 sto\u0142y i rusza\u0107 za nim na zaj\u0119cia.<br \/>\nW powietrzu skumulowanym na poddaszu wisia\u0142a siekiera zwi\u0105zana z sytuacj\u0105 wychowawcy Tarnawickiego. Ku zdziwieniu ch\u0142opak\u00f3w dyrektorka okaza\u0142a si\u0119 w praktyce bardzo do niego podobna, a w zestawieniu z Nitwickim jej obecno\u015b\u0107 nabiera\u0142a jeszcze wyrazistszych korzy\u015bci. Zak\u0142ad i grupa mimo nieobecno\u015bci wychowawcy funkcjonowa\u0142y jak wcze\u015bniej. Czas mija\u0142, a wraz stopniowo opada\u0142y emocje. Gdzieniegdzie temat stanu Tarnawickiego wci\u0105\u017c dominowa\u0142 rozmowy, ale to nie by\u0142o ju\u017c to, co kilka, kilkana\u015bcie dni temu, gdy dyrektorka przynios\u0142a z\u0142\u0105 wiadomo\u015b\u0107 do zak\u0142adowej sto\u0142\u00f3wki. Wraz ze wzrostem dni nieobecno\u015bci pomys\u0142odawcy sprowadzenia na poddasze ptak\u00f3w, kurczy\u0142 si\u0119 czas na oddanie prac konkursowych z nimi zwi\u0105zanymi. Dwa tygodnie od wypadku Pan Plastyk zebra\u0142 od huncwot\u00f3w prac\u0119, ku jego zaskoczeniu ponad po\u0142owa, dok\u0142adnie 8 z odbywaj\u0105cych kar\u0119, co\u015b przygotowa\u0142o. W\u0142a\u015bciwie stan\u0105\u0142 przed nie ma\u0142ym k\u0142opotem. Wprawdzie og\u0142osi\u0142 konkurs i zebra\u0142 prace, ale nijak nie wiedzia\u0142, wed\u0142ug jakich kryteri\u00f3w dokona\u0107 ich oceny \u2013 bowiem i konkurs i obecno\u015b\u0107 ptak\u00f3w by\u0142y pomys\u0142em nieobecnego Tarnawickiego. Przegl\u0105dn\u0105wszy prace, wsadzi\u0142 je w du\u017c\u0105 szar\u0105 teczk\u0119 lecz, gdy wychodz\u0105c, spostrzeg\u0142 przy biurku wychowawc\u00f3w Twarzewsk\u0105, postanowi\u0142 prze\u017cywany dylemat przed ni\u0105 uzewn\u0119trzni\u0107. Prace by\u0142y r\u00f3\u017cne \u2013 raczej mizerne od strony warsztatu artystycznego. Dwie z nich by\u0142y komiksem. Trzy tworzy\u0142y co\u015b na kszta\u0142t MEMA, dwie kolejne by\u0142y w stylu kola\u017cy. Tylko jedna znacz\u0105co odr\u00f3\u017cnia\u0142a si\u0119 od siedmiu pozosta\u0142ych \u2013 ostatnia z prac by\u0142a ok\u0142adk\u0105 ksi\u0105\u017cki. Kartka z\u0142o\u017cona na p\u00f3\u0142 i zagi\u0119ta, jak czyni\u0105 to dzieci, tworz\u0105c swoje pierwsze publikacje w okresie oko\u0142o przedszkolnym. Na przodzie widnia\u0142 tytu\u0142, kt\u00f3ry by\u0142 zarazem has\u0142em konkursu \u201ez \u017cycia go\u0142\u0119bia\u201d i ptak, a w\u0142a\u015bciwie odwr\u00f3cona o 270\u00b0 \u201e3\u201d poci\u0105gni\u0119ta grub\u0105 czarn\u0105 kresk\u0105 na tle niedok\u0142adnie pokolorowanych b\u0142\u0119kitnych chmur.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><!--nextpage--><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Twarzewska zaproponowa\u0142a, \u017ce dokona wyboru sama, czy wprawi\u0142a wprawdzie Pana Plastyka w lekkie zdziwienie, ale nade wszystko we wdzi\u0119czno\u015b\u0107, bo pozbawi\u0142a go dylematu. Tego dnia dyrektorka mia\u0142a wej\u015bcie dzi\u0119ki synowej zak\u0142adowej piel\u0119gniarki do Paw\u0142a. Postanowi\u0142a zabra\u0107 prac\u0119 do szpitala i wybra\u0107 wsp\u00f3lnie z nim. Stan Tarnawickiego w\u0142a\u015bciwie by\u0142 bez zmian \u2013 cho\u0107 z trudem tworz\u0105c wielkie niewyra\u017ane litery, potrafi\u0142 u\u017cy\u0107 markera i bia\u0142ej tablicy do komunikacji. By\u0142 wyra\u017anie poruszony pracami i szcz\u0119\u015bliwy, \u017ce Ela przynios\u0142a mu je do oceny. Gdy opowiada\u0142a o tym, \u017ce ch\u0142opcy bardzo prze\u017cywaj\u0105 jego stan, jego twarz nie kry\u0142a wzruszenia. S\u0142ucha\u0142 ch\u0119tnie, lecz nie bez wysi\u0142ku tote\u017c, w kt\u00f3rym\u015b momencie opowie\u015bci po prostu zasn\u0105\u0142. Obudziwszy si\u0119, chwil\u0119 zaj\u0119\u0142o mu przypomnienie sobie odwiedzin dyrektorki, kt\u00f3rej teraz ju\u017c nie by\u0142o w sali. Jego zadarta na poduszce g\u0142owa pozwoli\u0142a mu zobaczy\u0107 \u0142\u00f3\u017cko, zamiast brudnobia\u0142ego sufitu, na kt\u00f3ry ostatnim czasem patrzy\u0142 niemal nieustannie. Na ko\u0142drze dostrzeg\u0142 le\u017c\u0105ce na wysoko\u015bci klatki piersiowej prace. Chc\u0105c chwyci\u0107 jedn\u0105 z nich zrzuci\u0142 pozosta\u0142e na pod\u0142og\u0119. W minimalnie sprawnej d\u0142oni trzyma\u0142 ok\u0142adk\u0119 ksi\u0105\u017cki. Otworzywszy j\u0105 dostrzeg\u0142, \u017ce w \u015brodku jest pusta. Wielkim wysi\u0142kiem, cho\u0107 bardziej pewnie si\u0142\u0105 woli doby\u0142 pisak do tablicy i wielkimi literami zakre\u015bli\u0142 w niej takie zdanie:<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><em>KLATKA TE\u017b MO\u017bE BY\u0106 WOLNO\u015aCI\u0104, BO WOLNO\u015a\u0106 MA SI\u0118 W SOBIE<\/em><br \/>\n<em>GO\u0141\u0118BIE TO ODKRY\u0141Y, DLATEGO WRACAJ\u0104. JA TE\u017b WR\u00d3C\u0118\u2026<\/em><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Aparatura monitoruj\u0105ca serce wyda\u0142a d\u0142ugi ci\u0105g\u0142y sygna\u0142. Tarnawicki widzia\u0142 wbiegaj\u0105c\u0105 piel\u0119gniark\u0119 i lekarza. Widzia\u0142 swoje cia\u0142o le\u017c\u0105ce na szpitalnym \u0142\u00f3\u017cku. Po chwili widzia\u0142 te\u017c budynek szpitala i niedaleko stoj\u0105cy budynek Zak\u0142adu. Wzbija\u0142 si\u0119, nabiera\u0142 wysoko\u015bci. Odlecia\u0142. Lecz wr\u00f3ci\u2026 a mo\u017ce w\u0142a\u015bnie teraz tak naprawd\u0119 wraca\u0142 po raz pierwszy?<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>GO\u0141\u0118BNIK I W powietrzu unosi\u0142 si\u0119 zapach \u015bwie\u017co wypieczonych s\u0142odkich bu\u0142ek jak co rano dostarczonych do ma\u0142ego stoiska w podziemnym tunelu prowadz\u0105cym do dworca. Nieprzyjemny ch\u0142\u00f3d panuj\u0105cy we wn\u0119trzu przej\u015bcia szczypa\u0142 zaspanych mieszka\u0144c\u00f3w miasta o nieobecnych twarzach w uszy i w nos, uprzykrzaj\u0105c im i tak nie\u0142atw\u0105 porann\u0105 podr\u00f3\u017c do pracy, czy szk\u00f3\u0142. Po\u015brodku wielu [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":156,"featured_media":1090,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":""},"categories":[3],"tags":[],"class_list":["post-1086","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-opowiadania_kwarantannowe"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/janglaba.jezuici.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1086","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/janglaba.jezuici.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/janglaba.jezuici.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/janglaba.jezuici.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/156"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/janglaba.jezuici.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1086"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/janglaba.jezuici.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1086\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1095,"href":"https:\/\/janglaba.jezuici.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1086\/revisions\/1095"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/janglaba.jezuici.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/media\/1090"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/janglaba.jezuici.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1086"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/janglaba.jezuici.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1086"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/janglaba.jezuici.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1086"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}